czwartek, 19 października 2017

Dlaczego lubimy się bać, czyli relacja ze spotkania autorskiego z Arturem Urbanowiczem


10 października miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu autorskim pana Artura Urbanowicza, autora Gałęzistego (recenzja tu) i Grzesznika. Po powrocie na stancję musiałam zajrzeć do mojej recenzji jego książki :D W rozwinięciu dowiecie się dlaczego...


Pierwsze, co ujrzałam po wejściu do biblioteki to rozstawione krzesełka, częściowo już zajęte, oraz łysy pan przeglądający jakiś tekst na komputerze, coś do niego dopisujący. Czyżby autor pracował nawet w takim momencie nad nową książką?


Nigdy wcześniej nie byłam na spotkaniu z autorem, dlatego zupełnie nie wiedziałam, czego mam się spodziewać. Miałam tylko nadzieję, że nie będę żałowała, że się tam pojawiłam, bo w sumie aż do ostatniej chwili nie byłam pewna, czy uda mi się wyrobić i pojechać do Gdyni (też mi wyprawa z Sopotu).

Całość podzielona była na trzy części dotyczące każdej z książek (Gałęziste, Grzesznik i Inkub). Ta ostatnia pojawi się w bliżej nieokreślonej przyszłości, jednak tytuł jest już raczej pewny :D. Autor przedstawiał początek fabuły każdej z książek, brutalnie ucinając swoją opowieść w najciekawszym momencie - przedsiębiorczość przede wszystkim, unikając zbędnych spojlerów. Wspominał również o różnych propozycjach okładek jego książek, a także tytułów, na koniec przedstawiając swoje inspiracje. 

Bałam się, że będzie nudno. Na szczęście mnogość anegdot, ciekawych informacji dotyczących pisania czy już samego procesu wydawania książek, a także sama osobowość i dystans autora do siebie zapewniły mi świetną rozrywkę. Natomiast nawiązania do opinii recenzentów troszkę mnie przestraszyły, bo bałam się, że może to ja popełniłam pewien bardzo powszechny błąd. Na szczęście nie! Jeśli macie możliwość pojawienia się na spotkaniu z panem Arturem (najbliższe w Krakowie - Kfason, KTK i 23/10 w jednej z bibliotek, Sejnach i Gdańsku) to szczerze zachęcam! Szczegóły znajdziecie tu.

Acha, i to wcale nie jest tak, że jestem zachwycona tylko dlatego, iż dostałam na koniec kwiaty, które pan Artur otrzymał od biblioteki. Wzięłam, przecież przydadzą się do zdjęć :D 

Na koniec zagadka: znajdziesz mnie na tym zdjęciu? 


zdjęcia pochodzą z fanpage autora

9 komentarzy:

  1. Miałam możliwość troszkę rozmawiać z autorem, a raczej pisać o jego książce "Grzesznik". Pan Artur to bardzo miła i sympatyczna osoba. Uwielbiam jego twórczość. Recenzja Grzesznika jest u mnie na blogu, zapraszam.:)
    kocieczytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się, zajrzę jak już napiszę swoją :)

      Usuń
  2. Ja dotychczas w tym błędzie tkwiłem :) Fajne spotkanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najważniejsze, że już w nim nie tkwisz :)

      Usuń
  3. Cieszę się, że spotkanie się podobało, ja mimo iż jest w Krakowie gdzie mieszkam to nie planuje się wybrać, za to w planie mam iść na Targi Książek :)

    Pozdrawiam
    http://swiatraven.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Spotkania autorskie potrafią być świetną formą spędzania czasu, jeśli autor rzeczywiście ma coś do powiedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w tym przypadku miał bardzo dużo do powiedzenia :D

      Usuń
  5. Szczęściara :D Z kwiatkami. :D Ale też zazdroszczę , że miałaś okazję być na spotkaniu. Jutro jest w Krakowie, ale nie dam rady być, bo mam lekarza. ;/

    OdpowiedzUsuń