wtorek, 14 listopada 2017

Dexter w spódnicy, czyli "Złotko" C. J. Skuse (128)


Dawno, dawno temu zachwycałam się Dexterem. Tym książkowym, bo serialowy wcale do mnie nie przemówił. Dlatego kiedy usłyszałam o nowej książce okrzykniętej połączeniem bohatera stworzonego przez Jeffa Lindsaya i Bridget Jones, musiałam ją przeczytać.


Dexter w spódnicy

Na pierwszy rzut oka Rhiannon wiedzie bardzo normalne życie: ma chłopaka, grupę oddanych przyjaciółek, wykonuje nudną pracę biurową, zbliża się do trzydziestki. Ale to tylko pozory :)

Jedyne, czego możemy być pewni to to, że nie jest psychopatką... w stu procentach. Rhee w formie dziennika opowiada o swoim codziennym życiu. Jest pełne śmiesznych sytuacji, sama bohaterka zyskała w moich oczach wiele dzięki poczuciu humoru. Najczęściej był to czarny humor, który bardzo lubię. Każdy wpis do pamiętnika poprzedzała listą ludzi, których danego dnia chciałaby zamordować. Narratorka jest bezwzględna w swoich ocenach, pozbawiona kręgosłupa moralnego.
"Lubię grać ofiarę. Nie jest trudno, kiedy nosi się w kieszeni długi nóż kuchenny."
Początkowo zdziwiła mnie dosyć mała czcionka, czyli coś, czego bardzo nie lubię. Na szczęście w tym przypadku nie utrudniało mi to czytania, więc nie zrażajcie się tym. Złotko jest wydane starannie, szczególnie cieszą mnie wymowne ilustracje od wewnątrz okładki, nadające książce odpowiedniej atmosfery. Nie mam nic do zarzucenia językowi, którym posługuje się autorka.

Bridget Jones z nożem w kieszeni

Tutaj dochodzimy do momentu, w którym będę mówić o słabszych stronach tej książki, czyli Bridget. Nigdy nic do niej nie miałam, jednak tym samym nie pałałam do niej wielką miłością. Kreacja bohaterki bardzo mi się podobała, ale zdarzył się jeden bardzo niesmaczny moment. Dotyczył sfery seksualnej, i według mnie był zupełnie niepotrzebny. Rozczarowało mnie też samo zakończenie, które chociaż było zaskakujące, to również przesadzone.  
"Myślą, że jestem słaba i kobieca? Będę taką udawać. Wykorzystam ich uprzedzenia przeciwko nim. A kiedy odwrócą wzrok, poderżnę im gardła."
Złotko ma więcej wspólnego z Bridget, niż z Dexterem. Jeśli chcecie poznać mroczną stronę na pierwszy rzut oka zwykłej dziewczyny, polecam. Nastawcie się jednak na bardzo lekką i niewymagającą lekturę, rozbawi Was bardziej, niż przerazi. Czy nie tego właśnie potrzeba jesienią?

ocena: 4/6 (Zadowalający)

Dziękuję Wydawnictwu Burda Książki za możliwość przeczytania Złotka.
Złotko C. J. Skuse, tytuł oryginału: Sweetpea, przełożyła: Julita Mastalerz, wyd. Burda Książki 2017, 445 stron, 1/1

20 komentarzy:

  1. Książkę bardzo chętnie przeczytam. Widząc ten kawałek ciasta na zdjęciu aż zrobiłam się głodna. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Tobą. Myślę, że to idalna książka na jesień. Czeka już w mojej biblioteczce.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam wrażenie ze ta okładka kompletnie nie pasuje do opisu, który przedstawiłaś. Widziałam tę okładkę juz kilka razy, ale byłam pewna że to po prostu kolejny romans ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się podoba, od wewnętrznej strony okładki już jest klimatycznej 😁

      Usuń
  4. Lubię lektury, które mogą mnie bardziej rozbawić niż przerazić, choć nie stronię też od mocniejszych wrażeń.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje się być ciekawa, może przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie myślałam, że to będzie taka własnie książka, ale chyba się skuszę :)
    POCZYTAJ ZE MNĄ!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Cię przekonałam 😁

      Usuń
  7. Chyba książka nie w moim typie, chociaż pomysł i połączenie rzeczywiście nietypowe :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Powiem ci, że coś zbytnio mnie nie ciągnie. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Szczerze pisząc, jakoś mnie nie ciągnie do tej książki, a poza tym okładka jest niemalże identyczna jak wcześniej wydanej książki pt "Od jutra dieta" polskiej autorki ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardziej zainteresowała mnie ta kawa i ciastko od książki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej. to chyba muszę przestać dodawać takie smakołyki do zdjęć :D

      Usuń
  11. nie spodziewam się po tej książce jakiś achów i twoja recenzja mnie w tym przekonała. Może kiedyś, dla zabicia czasu po nią sięgnę, ale nadal jest o wiele więcej ciekawych książek w kolejce do przeczytania :)
    zaczytanamona.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń