niedziela, 31 grudnia 2017

Afera na Księżycu, czyli "Artemis" Andy Weir (136)


Przed końcem roku zawsze zastanawiam się nad wszystkimi przeczytanymi książkami. Staram się przypomnieć sobie te, które szczególnie zapadły mi w pamięć lub zrobiły na mnie największe wrażenie. Rok temu bez wątpliwości wskazałam Marsjanina Andy'ego Weira jako jedną z najlepszych książek, na jakie trafiłam w 2016. Po takim mocnym polskim debiucie było jasne, że chcę przeczytać jego kolejne dzieła, ale tym samym autor ustawił sobie bardzo wysoką poprzeczkę. Czy Artemis jest w stanie dorównać Marsjaninowi?


Miasto na Księżycu

Tytułowe Artemis to nic innego jak miasto, zlokalizowane na Księżycu. Zajmuje 5 szczelnych baniek napełnionych powietrzem. Ludzie próbują tam wieść zwykłe życie, jednak niewielu z nich może sobie pozwolić na jakieś większe wygody. Jazz, czyli główna bohaterka, pracuje jako doręczycielka, ma 26 lat i próbuje zdobyć lepsze wykształcenie, żeby dorobić się czegoś więcej poza prostym pojazdem. Dziewczyna od 20 lat mieszka na Księżycu, dlatego uznaje Artemis za swój dom. Chcąc zdobyć szybko dużą sumę pieniędzy, zgadza się dopuścić poważnego przestępstwa. Przecież wszystko pójdzie po jej myśli...
"Człowieku, ty nawet w próżni potrafisz zepsuć atmosferę, wiesz?"
Andy Weir postarał się wykreować bardzo realistyczny, prawdopodobny w przyszłości obraz miasta zlokalizowanego na okołoziemskim satelicie. Każdy człowiek ma rolę do wykonania, a społeczeństwo jak zwykle dzieli się na bardziej i mniej uprzywilejowanych. Wszystkie kwestie związane z działaniem miasta, zaopatrywaniem go w tlen zostały dokładnie przemyślane i wyjaśnione. W dodatku fragmenty poświęcone opisom zjawisk fizycznych czy chemicznych zostały zręcznie wplecione w fabułę, nie były tylko nudnym dodatkiem. Ciekawostki i informacje dotyczące życia na Księżycu, a także to, jak ludzie radzą sobie z tamtejszymi warunkami z pewnością Was zainteresują. Powieść wypada również bardzo dobrze od strony językowej, niestety ciekawy świat przedstawiony i przyjemny w odbiorze tekst to nie wszystko.

Jazz kontra Mark

Jazz opowiada o wydarzeniach ze swojej perspektywy, dlatego mamy możliwość zajrzenia do jej głowy, podsłuchania myśli. Na pierwszy rzut oka zaradna, konkretna i bardzo inteligentna dziewczyna okazuje się być nieudaną postacią. Jej działaniom brakuje konsekwencji, nie ujawniając swoich planów i przeskakując w czasie zmusza czytelnika do domyślania się rzeczy, które wcale nie są oczywiste i powinny być powiedziane. Przez to dziewczyna nie jest wiarygodną postacią, która połączyłaby wcześniej wspomniane zalety tej powieści. Zdziwił mnie również zupełnie niepotrzebny, niesmaczny wątek pewnego wynalazku.

We wstępie pisałam o wcześniejszej książce Weira, pt. Marsjanin. Jego najmocniejszą stroną był właśnie prześmieszny główny bohater, przy którym Jazz wypada co najmniej słabo. Nie ratuje jej nawet poczucie humoru, bo większość żartów dziewczyny jest nieśmieszna, reszta wywołuje jedynie lekki uśmiech na twarzy. To by było na tyle, jeśli chodzi o porównywanie dwóch powieści autora. Problem polega na tym, że jeśli Weir napisałby najpierw Artemis, powiedziałabym, że jest to przeciętna powieść. Jednak po tak mocnym debiucie, druga książka jest dla mnie rozczarowaniem.

Zdecydowanie zgubiły mnie wysokie oczekiwania. Nie mniej jednak wizja miasta na Księżycu jest ciekawa, a jeśli interesujecie się podróżami kosmicznymi, możecie odwiedzić Artemis. To przeciętna książka, którą czyta się dosyć szybko. Nie oczekujcie zbyt wiele, a otrzymacie zadowalającą ilość ciekawostek z życia na Księżycu.

ocena: 4/6 (Zadowalający)

Dziękuję Księgarni Dadada.pl za możliwość poznania jedynego miasta na Księżycu.

Artemis Andy Weir, tytuł oryginału: Artemis, przełożył Radosław Madejski, wyd. Akurat 2017, 412 stron, 1/1

28 komentarzy:

  1. Co tam książka i ciacho... TE SKARPETY <3!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skarpety z Pepco. miłość od pierwszego wejrzenia <3

      Usuń
  2. Marsjanin mnie nie porwal wiec pewnie ta pozycja (dla odmiany) wchlonie mnie callowicie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. "Marsjanina" wciąż mam w planach, oby się udało w 2018 r. :) Może dzięki temu zachwycę się Weirem i sięgnę również po "Artemis, kto wie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żeby tylko nie zakończyło się rozczarowaniem w przypadku tego drugiego tytułu :)

      Usuń
  4. Mam w planach tę książkę tak samo jak ''Marsjanina''. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nic nie dorówna Markowi, ale w tej książce na pewno jest inaczej. Przeżyję z mniejszą ilością humoru, ważne że jest księżyc :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka nie dla mnie, ale zdjęcie mega.:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam już kilka podobnych opinii, że Artemis jest słabszy od Marsjanina, więc nie planuje sięgać. Aż tak nie jestem zainteresowana tą pozycją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, że nie jestem odosobniona w tej opinii :D

      Usuń
  8. czytałam "Marsjanina" i byłam zachwycona, chociaż ja ogólnie nie przepadam za książkami osadzonymi w kosmosie. Na szczęście autor umie wpleść ciekawostki w fabułę co nadaje jej lekki w odbiorze klimat. I chyba z ciekawości sięgnę po tę książkę również :) ale zgodnie z Twoim zaleceniem, nie będę miała wielkich oczekiwań :)
    zaczytanamona.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też czytam mało takich książek, ale Weirowi dałam szansę :D udanej lektury :)

      Usuń
  9. Nie czytałam Marsjanina i nawet nie mam w planach. Tej książki również nie planuję poznać. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marsjanina mogłabyś przeczytać, nie będziesz rozczarowana :p

      Usuń
  10. Nie czytałam "Marsjanina", jak i "Artemis", ale szczerze mówiąc, nie ciągnie mnie do książek tego autora. Może kiedyś ;P

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękna okładka, szkoda jednak, że treść taka słaba. Jeszcze nie czytałam, ale widzę, że czytelnicy są zgodni co do tego, że Marsjanin bezkonkurencyjny. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zazdroszczę ciasta. ;) Ale po "Artemis" chyba nie sięgnę, mimo sympatii do "Marsjanina". To już kolejna recenzja, w której czytam o paru sporych wadach tej powieści i zupełnie nie mam na nią ochoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciasto było pycha :D chętnie bym się podzieliła :D

      Usuń
  13. Hymmmm.. A właśnie że spodziewałam się jakieś porywającej historii na księżycu! I teraz mnie tą recenzją zastrzeliłaś. Chyba jeszcze nie dane mi jest by jakakolwiek książka zachwyciła mnie księżycem i innym planetami🙈

    Pozdrawiam
    Bookwormpl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a może spróbujesz "Marsjanina"? A nie, to na Marsie :D xd

      Usuń
  14. Czyżby pana Weira dopadł syndrom drugiej książki? ;) Szkoda, że "Artemis" wypada tak blado w porównaniu z "Marsjaninem", który strasznie mi się podobał. I tak chętnie kiedyś przeczytam, ale bez oczekiwań :D

    OdpowiedzUsuń