czwartek, 15 lutego 2018

Przedpremierowo: Na początku była zabawa, czyli "Kredziarz" C. J. Tudor (141)



Kiedy na polskim rynku wydawniczym pojawia się nowa książka, którą zachwycał się Zachód, Wydawcy zawsze informują o tym na okładkach, banerach, w informacjach prasowych. Kilka przypadków pokazało, że niekoniecznie amerykański bestseller będzie się sprzedawał w naszym kraju w tysiącach egzemplarzy. Dlatego jestem bardzo ciekawa, jak polski rynek przyjmie Kredziarza, wydanego w czasie ogarniającej nas mody na thrillery.

Kiedyś to było dzieciństwo!

Jest rok 1986. Grupa dwunastolatków szukając zajęcia decyduje się na stworzenie zabawy z użyciem kredy. Nie wiedzą, że niewinne rysunki staną się wkrótce powiązane z tragedią.
"Nie było nic lepszego, niż zrobić na złość jakiemuś dorosłemu."
Na początku miałam wrażenie, że czytam przeciętną podróbkę nie tak dawno wznowionej książki Kinga pt. To. Tylko czekałam, aż z kanalizacji wyłoni się klaun! Na szczęście tak się nie stało, a początkowe rozczarowanie wynagrodziły mi pewne odróżniające ten thriller od innych elementy.

Przewodnikiem po prowadzonej dwutorowo akcji jest dorosły mężczyzna, który jako dziecko uczestniczył w wydarzeniach z tamtego, wciąż pamiętanego w małym miasteczku lata. Lubię kiedy książka osadzona jest właśnie w takim miejscu, chociaż w tym przypadku Tudor nie skupiała się na opisywaniu społeczności. Wybrała najciekawszych bohaterów i to właśnie ich pokazała w sposób realistyczny, obserwując zachowania dzieci w kryzysowych sytuacjach.
"Dorosłość jest zwykłą iluzją. Jeśli się nad tym zastanowić, to nikt z nas nigdy tak naprawdę nie dorasta. Po prostu robimy się wyżsi i bardziej włochaci."
Każdy z chłopców miał w sobie coś szczególnego, co wnosił do paczki. Dzieciństwo w tamtych czasach wyglądało zupełnie inaczej, więc spodobało mi się osadzenie części akcji w 1986 roku. Ciekawą, ale budowaną na domysłach postacią była dziewczyna, która się z nimi trzymała. Szkoda, że ten wątek został potraktowany powierzchownie. Wolałabym mieć konkretne odpowiedzi na pytania, zamiast sugestii pozwalających wyciągać prawdopodobne wnioski.

Wszystko, co dobre, szybko się kończy

O ile fabuła tej książki zleje się w mojej głowie w ciągu najbliższych miesięcy z innymi, jest coś, co zawsze będzie mi się z nim kojarzyć. Kredziarz to nie tylko poprawnie napisany, trzymający w napięciu dreszczowiec, ale również dokładnie przemyślana forma. Autor opisując wydarzenia skupia się również na dodawaniu przemyślanych wprowadzeń, ogólnie odnoszących się do tego, co ma za chwilę nastąpić. Dzięki temu ta książka zawiera w sobie kilka porządnych, mądrych cytatów i właśnie dzięki temu nie jest tylko kolejnym thrillerem napisanym z powodu ogólnie panującej mody.

"Wydaje nam się, że chcemy poznać prawdę, ale w rzeczywistości interesuje nas tylko ta jej wersja, która nam pasuje. [...] Problem w tym, że prawdy nie można sobie wybrać. Prawda ma to do siebie, że po prostu jest. Można jedynie dokonać wyboru, czy w nią uwierzyć, czy nie."
Takie książki mają to do siebie, że czyta się je błyskawicznie. Mam wrażenie, że autorzy próbują prześcigać się w straszniejszych, bardziej odrażających intrygach, a im bardziej wyprowadzą czytelnika w pole, tym lepiej. Po słabszym początku Kredziarz zainteresował mnie na tyle, że przeczytałam go w ciągu jednego weekendu. Zwyczajnie nie mogłam się doczekać zakończenia. Niestety, to właśnie liczący zaledwie sześć stron epilog jest najsłabszym punktem tej powieści. Zupełnie nie pasował do tego, co działo się wcześniej i sprawiał wrażenie, jakby był dodany na siłę. Szkoda, bo bez tego elementu byłabym o wiele bardziej zadowolona z lektury.

Kredziarz niesie ze sobą prostą naukę o tym, jak trudno przewidzieć konsekwencje nawet najdrobniejszych, codziennych decyzji, a najbardziej niewinna zabawa może się przerodzić w tragedię, jeśli tylko los będzie temu sprzyjał. Wyróżnia się na tle innych thrillerów kilkoma ciekawymi cytatami, a także pokazaniem dzieciństwa, jakiego nasze dzieci już raczej nie doświadczą. Czytajcie, pomińcie tylko epilog!

ocena: 4+/6 (Zadowalający +)

Premiera: 28.02.2018

Dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca za możliwość przedpremierowego poznania Kredziarza.



Kredziarz C.J. Tudor, tytuł oryginału: The Chalk Man, przełożył Piotr Kaliński, wyd. Czarna Owca 2017, 383 strony, 1/1

*na zdjęciach egzemplarz przedpremierowy, więc nie przestraszcie się tej odchodzącej folii :)


23 komentarze:

  1. Niebawem również będę czytać tę książkę ,z czego bardzo się cieszę po przeczytaniu Twojej recenzji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. cieszę się :D mam nadzieję, że Ci się spodoba :)

      Usuń
  3. Również planuję przeczytać tę książkę :) wstrząsnęła rynkiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Odkąd tylko zobaczyłam ją w lutowych zapowiedziach, wiedziałam że muszę ją przeczytać. Mnóstwo pozytywnych opinii tylko mnie utwierdza w tym przekonaniu. :)
    Pozdrawiam!
    https://recenzjeklaudii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też szczególnie na nią czekałam :)

      Usuń
  5. Chciałam przeczytać tę książkę, bo słyszałam właśnie, że zakończenie wbija w fotel, co kłóci mi się trochę z tym, jak ty to odczułaś. Chyba będę musiała po prostu sama sięgnąć po tę powieść, żeby sprawdzić, czy mi się podoba. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najlepiej samemu wyrobić sobie zdanie, ale dla mnie zakończenie było przekombinowane i niepasujące do całości. a szkoda :(

      Usuń
  6. Słyszałam dużo pozytywnych opinii o tej książce, a Twoja recenzja jeszcze bardziej utwierdziła mnie w tym, żeby po nią sięgnąć! Pozdrawiam i zostaje na dłużej, Natalia
    bookinoman.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Dużo się teraz słyszy o tej książce i chciałabym ją niedługo przeczytać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zastanawiałam się, czy sięgnąć po tę książkę, a dzięki Tobie wiem, że tak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ma wady i zalety, mam nadzieję, że Ci się spodoba :)

      Usuń
  9. Ja wręcz przeciwnie na początku byłam nie rozczarowana, ale zachwycona. Pierwsze rozdziały sprawiły, że miałam na plecach dreszcze. Później emocje trochę opadły, ale koniec końców książka bardzo mi się podobała i myślę, że jak na debiut autorki, jest naprawdę obiecująca :)

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to ciekawe :D nie wiedziałam, że to debiut! w takim razie zapowiada się bardzo obiecująco :)

      Usuń
  10. Właśnie dużo słuchać o tej książce. Mnie przede wszystkim przekonała okładka jakiś czas temu, teraz czekam na datę premiery i może uda mi się ją szybko przeczytać. Jestem ciekawa co wyniknie z całej historii!
    POCZYTAJ ZE MNĄ!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. premiera już wkrótce! mam nadzieję, że też będziesz zadowolona :)

      Usuń
  11. Tę książkę widzę dosłownie wszędzie i mnie strasznie zaintrygowała. Z przyjemnością ją przeczytam i nawet ominę epilog (chyba, że nie wytrzymam) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najwyżej będziesz żałować, że mnie nie posłuchałaś :p

      Usuń
  12. Genialny grzbiet ma ta książka <3 Po prostu świetny <3
    Aczkolwiek nie mam jej w planach, bo po prostu jakoś mnie nie zaintrygowała, a od dwóch lat siedzę z 200 książkami zaległymi, więc... Sama rozumiesz xD
    Pozdrawiam ciepło :)
    Kasia z niekulturalnie.pl

    OdpowiedzUsuń