Lubię przeglądać zapowiedzi wydawnicze, bo zawsze pośród dziesiątek tytułów czekają pozytywne zaskoczenia. W sierpniu taką niespodzianką było dla mnie nazwisko Anthony'ego Doerra, bo przecież już lata temu czytałam Światło, którego nie widać i do dziś pamiętam zachwyt pomieszany ze smutkiem, który czułam czytając tamtą wojenną powieść. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o wrażeniach z lektury najnowszej powieści amerykańskiego autora pt. Miasto w chmurach.
Trzy zupełnie różne historie i miejsca w czasie przeplatają się z fragmentami tajemniczej książki sprzed lat, która ma spajać całość. Moje pierwsze odczucia były dalekie od oczekiwań, nie mogłam się wczuć w tę powieść, bo zwyczajnie nie widziałam jeszcze związków pomiędzy poszczególnymi liniami fabularnymi. Na szczęście z każdym kolejnym rozdziałem czytało mi się coraz lepiej, a zakończenie pozostawiło po sobie uczucie czytelniczej satysfakcji.
%20(1)%20(1).png)