Mówią, że miłość jest ślepa i nie wybiera. Jakieś dwa, trzy lata temu poszłam na randkę. Jak przystało na introwertyczkę, umówiłam się przez internet. Oczywiście, miejsce publiczne itp. Na spotkanie przyszedł student politechniki, a ja zobaczywszy go zaczęłam się rozglądać za jakąś smażalnią ryb, która znajdowała się obok, bo... poczułam ten specyficzny zapach. A w końcu to Gdańsk, więc takie rzeczy się zdarzają. Po chwili zdałam sobie sprawę, że źródłem tego zapachu jest stojący przede mną człowiek, ale żeby nie było, że jestem taka nietolerancyjna, nie odwróciłam się i nie uciekłam. Widzicie, myślałam, że to tylko jednorazowa przypadłość.
