Pierwsze z nich napisała znana mi już z Trzynastu małych niebieskich kopert Maureen Johnson. Podróż wigilijna opowiada o Jubilatce (tak, to imię), której rodzice w Wigilię zostają zamknięci w areszcie, a ona rusza pociągiem w podróż do dziadków. Na drodze staje jej wspomniana już burza śnieżna. Właśnie ta opowieść podobała mi się najbardziej, dużo się przy niej śmiałam."Nie istnieje chyba sytuacja, by nie mogło jej pogorszyć pojawienie się czternastu supercheerleaderek."
Kolejny jest Bożonarodzeniowy Cud Pomponowy Johna Greena, zdecydowanie najgorsza część książki. Przedstawia trójkę przyjaciół, którzy próbują przejechać przez zasypane śniegiem miasto.