Moja przygoda z klasyką rozpoczęła się od seansu w kinie. Nieświadomie wybrałam Z dala od zgiełku, film z Carrey Mulligan był właśnie wyświetlany, więc obejrzałam i chwilę później kupowałam już książkę w księgarni (wydanie filmowe, dziś już praktycznie niedostępne). Powieść Thomasa Hardy'ego tak bardzo mi się spodobała, że jakiś czas później sięgnęłam również po Tessę D'Urberville. Zupełnie nie spodziewałam się, że powrót po latach sprawi mi aż tyle przyjemności!
Przekupień John Durbeyfield spotyka na drodze pastora Tringhama. Ten mówi mu, że podczas badania drzew genealogicznych okolicznych rodzin odkrył, że Durbeyfieldowie to potomkowie starego rodu D'Urbeville. John wysyła swoją córkę Tessę do pobliskiego Trantridge, aby spotkała się z nowo odkrytymi krewnymi. Nie wie, że tym samym skazuje ją na wielkie cierpienie...
.jpg)