Do każdej próby przerabiania klasyków, do grona których niewątpliwie można zaliczyć książki Lucy Maud Montgomery podchodzę bardzo sceptycznie. Szczególnie, że Ania z Zielonego Wzgórza to jedna z ważniejszych dla mnie książek, bo poznałam ją wiele lat temu i była jak miód na moje zasmucone pewną wiadomością serce. Jednak wiele razy spotkałam się z pozytywnymi słowami na temat książki Sarah McCoy u blogerów, którym ufam, więc w końcu zdecydowałam się przeczytać Marylę z Zielonego Wzgórza. O moich wrażeniach opowiem poniżej.
