Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka młodzieżowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka młodzieżowa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 listopada 2021

Fantastyczna przygoda w meksykańskim świecie pełnym magii, czyli „Oculta” Maya Motayne (338)

Fantastyka młodzieżowa to jeden z moich ulubionych gatunków książek, zaraz po powieściach historycznych. To od magicznych opowieści osadzonych w fantastycznych światach zaczęła się moja przygoda z czytaniem. Z biegiem lat mój entuzjazm do takich powieści nie osłabł, wciąż czerpię z ich czytania ogromną przyjemność.

Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o wyjątkowym tytule. Z jednej strony dlatego, że to mój pierwszy patronat, ale z drugiej to również genialna historia fantastyczna, która od samego początku zdobyła moje serce. Oculta to druga po Nocturnie część cyklu, który docelowo ma być trylogią.

Alfie i Finn na pierwszy rzut oka wszystkim się różnią: on jest księciem, a ona złodziejką. Jednak przeciwieństwa się przyciągają i to właśnie ta dwójka po raz kolejny będzie musiała połączyć siły w walce o przyszłość królestwa Kastalanii.

niedziela, 10 października 2021

„Siostra księżyca. O pieczęciach i kościach” Marah Woolf (335)

Wiosną, trochę w ciemno, zauroczona okładką i zaciekawiona opisem sięgałam po otwierającą trylogię Trzy czarownice Siostrę gwiazd. Dosłownie przepadłam w tym świecie, gdzie młodzi ludzie są zmuszeni podjąć walkę o istnienie całego świata. Z niecierpliwością czekałam na kolejny tom, a że lektura Siostry księżyca już za mną, chcę podzielić się moimi wrażeniami!

Nie będę zdradzać zarysu fabuły, żeby uniknąć niepotrzebnych spojlerów. Skupię się bardziej na moich odczuciach.

Zupełnie inaczej odebrałam klimat tej części. Akcja pierwszego tomu osadzona była we Francji, w okolicach domu sióstr Grandier. Znaną nam rzeczywistość uzupełniały zioła, rośliny, mikstury odpowiedzialne za magiczną atmosferę. Natomiast akcja Siostry księżyca przeniosła mnie w zupełnie fantastyczne miejsce. Wszyscy znaczący bohaterowie trafili do wrogiego królestwa, zmuszeni kontynuować dalszą walkę o losy świata.

czwartek, 1 kwietnia 2021

"Siostra gwiazd. O runach i cieniach" Marah Woolf (320)

Kilkaset lat temu palono je na stosach, a dziś są jedyną nadzieją ludzkości na przetrwanie. Przyszedł czas, kiedy czarownice nie muszą się już ukrywać, bo tylko one mogą walczyć z demonami chcącymi opanować świat. Jedną z nich jest Vianne, główna bohaterka powieści Marah Woolf pt. Siostra gwiazd, otwierającej trylogię Trzy czarownice

Kiedy brałam tę książkę do rąk, już wiedziałam, że mam do czynienia z czymś wyjątkowym. Utwierdził mnie w tym przekonaniu pierwszy rozdział, wywołując tak wiele emocji, że trudno było mi się z nich otrząsnąć. Chwilę później po skoku dwa lata do przodu czytałam już właściwy początek tej powieści, z wypiekami na twarzy czekając na rozwój akcji. W tym przypadku emocjonujący wstęp poprzedzający spokojniejsze wprowadzenie był strzałem w dziesiątkę. 

poniedziałek, 16 listopada 2020

Kiedy tytuł ma wiele znaczeń, czyli „Kraina nocy” Melissa Albert (301)

Uwielbiam ten moment, kiedy umieszczam na moim regale kolejną książkę. Szczególnie, kiedy mam postawić obok Hazel Wood Melissy Albert równie pięknie wydaną kontynuację pt. Kraina Nocy. Jeszcze tylko opowiem Wam o moich wrażeniach z lektury i umieszczę obok siebie te pasujące do siebie grzbiety!

środa, 28 października 2020

To więcej niż kolejna walka dobra ze złem, czyli „Szklany mag” Charlie N. Holmberg (297)

W tym miesiącu szczególnie czekałam na kontynuację losów Ceony i maga Thane'a, których poznałam za sprawą książki pt. Papierowy mag Charlie N. Holmberg. Kiedy dotarł do mnie Szklany mag, z przyjemnością przypomniałam sobie pierwszą część, a później zabrałam się za lekturę najnowszej, mając wobec niej wysokie oczekiwania. O moich wrażeniach z lektury przeczytacie poniżej. 

Nie będę nakreślać fabuły drugiej części, żeby nie zabrać przyjemności z czytania tym z Was, którzy jeszcze nie mieli okazji poznać twórczości Charlie N. Holmberg. Powiem tylko, że te książki zabierają nas do magicznego świata, przypominającego odrobinę dawną, brytyjską rzeczywistość. Nowinki technologiczne są zastąpione magią wywodzącą się z różnego rodzaju materiałów. To dosyć ciekawy pomysł, a sama wizja mocy skrywającej się w zgięciach papieru bardzo mi się spodobała. Jestem pewna, że zdobędzie serce każdego miłośnika książek! 

piątek, 16 października 2020

Pierwszy raz w świecie elfów, czyli "Zła królowa" Holly Black (295)

Matka Kaye wciąż wierzy, że zrobi karierę jako piosenkarka, dlatego podróżuje z córką po Stanach Zjednoczonych, podejmując nowe prace. Tym razem znów trafiają do domu babci Kaye, gdzie dziewczyna przypomina sobie swoje dzieciństwo. Wraca do fantazji o elfach, dzięki którym już wcześniej uciekała od trudnej codzienności i alkoholowych problemów matki.

Zła królowa to debiut Holly Black, co wyraźnie widać. Od samego początku miałam problem, żeby wczuć się w tę książkę. Pierwsze sto stron to zaledwie zlepek niewiele wnoszących scen z nastoletniego życia, czyli totalny chaos. W dodatku mentalność tych młodych ludzi i ich podejście do relacji damsko-męskich pozwala jedynie wzruszyć ramionami i mieć nadzieję, że to tylko chwilowe zachowanie... Do pewnego momentu trudno było mówić o jakiejkolwiek fabule.

środa, 23 września 2020

Przedpremierowo: Magia i miłość w fantastycznym świecie, czyli „Berło ziemi” A. C. Gaughen (292)

Młoda dziewczyna wychodzi za mąż za przystojnego króla, zakochują się w sobie, a później już tylko żyją długo i szczęśliwie... Brzmi pięknie, ale tak prosto jest tylko w bajkach. A Berło ziemi A. C. Gaughen, pierwsza część cyklu Żywioły, to nie jest bajka.

środa, 24 czerwca 2020

Wielka moc zapisywanych historii, czyli „Dziesięć tysięcy drzwi” Alix E. Harrow (279)


Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam piękną okładkę Dziesięciu tysięcy drzwi jeszcze nie wiedziałam, jak wyjątkową książkę trzymam w dłoniach. Dopiero kiedy napatrzyłam się na te drobne kwiatki i przeczytałam pierwsze zdania, poczułam, że zapamiętam tę lekturę na długo. Dziś chciałabym Wam o niej opowiedzieć!

środa, 3 czerwca 2020

Premierowo: „Papierowy mag” Charlie N. Holmberg (275)


Samotne dziecko, nauczyciel magii i czyhające na nich zło – tak wiele książek zbudowano już na tym schemacie. Okazuje się jednak, że wciąż można wymyślić świeżą, magiczną historię, chociaż opartą na tych samych filarach. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o Papierowym magu Charlie N. Holmberg.

niedziela, 26 kwietnia 2020

"Las na granicy światów" Holly Black (270)


Wiele razy trafiałam na pozytywne opinie o książkach Holly Black, szczególnie z serii Okrutny książę. Od dawna mam ją w planach, więc najnowszą książkę autorki, Las na granicy światów uznałam za lekturę obowiązkową. Książka nawiązuje do wcześniejszej trylogii, jednak jest to odrębna historia, bez obaw można zacząć od niej przygodę z twórczością Holly Black. Właśnie tak zrobiłam, a o moich odczuciach opowiadam poniżej.

Fairfold na pierwszy rzut oka jest zupełnie normalnym, amerykańskim miasteczkiem - jednak ze względu na leżący obok magiczny las, odwiedza je wielu turystów. Chcą na własne oczy zobaczyć szklaną trumnę i zamkniętego w niej chłopca z rogami i spiczastymi uszami. Hazel odwiedza to miejsce każdego dnia, chociaż porzuciła już wszelką nadzieję, że kiedykolwiek uwolni elfiego królewicza.

sobota, 18 kwietnia 2020

Amerykańska autorka inspiruje się tradycją słowiańską, czyli "Niegodziwi święci" Emily A. Duncan (268)


Niedawno miałam okazję przeczytać ciekawy eksperyment - tak określiłabym debiut amerykańskiej autorki Emily A. Duncan. Zwykle to my tęsknie patrzymy w stronę USA, pochłaniając osadzone tam książki czy przedstawiające tamtejsze realia filmy. W przypadku Niegodziwych świętych jest zupełnie inaczej. Autorka czerpie z naszej, słowiańskiej tradycji. Jako pierwsze nasuwa się więc pytanie: jak to się stało? Ja jednak myślę, że o wiele ciekawsza będzie odpowiedź na to, jak udał się ten eksperyment. Poniżej opowiem Wam o moich odczuciach z tej lektury. 

poniedziałek, 23 marca 2020

Dla takich magicznych opowieści czytam książki, czyli "Ostatnia walka" Rachel E. Carter (264)

Fantastyka młodzieżowa to najbliższy mojemu czytelniczemu sercu gatunek. Przygodę z książkami zaczęłam właśnie od opowieści o nastoletnich czarodziejach i magii. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o serii Czarny mag Rachel E. Carter, która od samego początku mnie zachwyciła. W jej skład wchodzą: Pierwszy rok, Adeptka, Kandydatka oraz Ostatnia walka - premiera finałowego tomu już 25 marca. Miałam przyjemność poznać go przedpremierowo, więc chciałabym podzielić się z Wami moimi odczuciami.

Finałowy tom to już tytułowa Ostatnia walka. Od samego początku płynnie wciągnęłam się w lekturę, ciesząc się spotkaniem z ulubionymi bohaterami, za którymi zdążyłam już zatęsknić. Nie jest to jednak łatwe spotkanie, ponieważ ich los to coś o wiele więcej, niż zabawy w szkole magii, jakie były ich udziałem na samym początku tej serii. Akcja nabrała niesamowitego rozmachu, a na barkach nastoletnich bohaterów znalazły się decyzje, od których zależy przyszłość ich królestwa. Sieć spisków i kłamstw objęła już większość postaci, na szczęście krótkie wprowadzenie  zręcznie wplecione w fabułę pozwala przypomnieć sobie akcję z poprzednich tomów. 

czwartek, 19 marca 2020

Książę i złodziejka wobec pradawnej magii, czyli "Nocturna" Maya Montayne (263)


Już dawno nie musiałam poświęcić książce tak wiele czasu. Lektura Nocturny zajęła mi ponad tydzień, również ze względu na codzienne obowiązki. Brakowało mi czasu, żeby zaszyć się pod kocykiem, a kiedy już znalazłam chwilkę, bardzo wolno przekładałam kolejne strony. Chociaż trudno było mi czytać tę książkę, bardzo mi się spodobała.

piątek, 1 listopada 2019

Wrocław, jakiego nie znacie, czyli "Fałszywy pieśniarz" Martyny Raduchowskiej (240)

Zupełnie niespodziewanie stałam się fanką twórczości Martyny Raduchowskiej. Pierwsza część serii poświęconej Idzie Brzezińskiej pt. Szamanka od umarlaków była dobrą książką. Dopiero kolejna, Demon luster okazała się wyśmienitą lekturą, dlatego miałam duże oczekiwania co do Fałszywego pieśniarza. O moich wrażeniach z lektury przeczytacie poniżej, bez spojlerów.

piątek, 4 października 2019

Niesamowite przygody u boku magini bojowej, czyli "Kandydatka" Rachel E. Carter (234)


Fantastyka młodzieżowa to szczególnie bliski mojemu sercu gatunek, bo to właśnie od niego zaczęła się moja przygoda z czytaniem. Dlatego z przyjemnością sięgam po kolejne serie, a Czarny mag zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Niedawno w Polsce ukazał się trzeci tom, dziś chciałabym Wam opowiedzieć o wrażeniach z tej lektury. Jeśli nie znacie serii, zapraszam do zapoznania się z recenzją otwierającego cykl Pierwszego roku.

czwartek, 11 lipca 2019

Kiedy baśnie stają się rzeczywistością, czyli "Hazel wood" Melissa Albert (221)



Zazdroszcząc innym dostatku, na pierwszy rzut oka nie zauważając jego problemów mówimy, że żyje jak w bajce. A gdyby dosłownie potraktować te słowa, czy ktoś z nas chciałby żyć w bajce? Możliwe, ale dużo zależy od jej rodzaju. Dowodem na to jest książka, o której dziś Wam opowiem.

czwartek, 20 czerwca 2019

Czas jest walutą, czyli "Everless" Sara Holland (218)


Pochłonięci codziennymi obowiązkami mówimy, że czas pędzi nieubłaganie, a życie ucieka nam przed oczami. Brakuje nam chwili wytchnienia, odpoczynku, ucieczki od rutyny. A co, gdyby to nie złotówki, a czas był naszą walutą, pozwalając wybranym przedłużać życie?

środa, 1 maja 2019

Przedpremierowo, bez spojlerów: "Królestwo popiołów" Sarah J. Maas (208)


Moją przygodę z twórczością Sarah J. Maas zaczęłam w 2016 roku, skuszona pozytywnymi opiniami innych blogerów. Sięgnęłam po pierwsze tomy serii inspirowanej ścieżką dźwiękową z disneyowskiego Kopciuszka pt. Szklany Tron. Dziś poznałam ostateczne zakończenie tej historii, zawarte w Królestwie popiołów.

czwartek, 18 kwietnia 2019

Wystarczy odpowiednia opowieść, żeby znów poczuć się jak dziecko, czyli "Wundermistrz. Powołanie Morrigan Crow" Jessica Townsend (207)

 Niektóre książki mają w sobie coś tak niesamowitego, że już od pierwszej strony pomiędzy nią i czytelnikiem zwyczajnie coś zaskakuje. To tak, jakby automatycznie przełączono jakąś dźwignię. Skutkiem tego jest: ze strony książki - szelest stron, a czytelnika - zadowolenie. Tak napisałam o otwierających cykl Nevermoor, Przypadkach Morrigan Crow kilka miesięcy temu. Przed chwilą skończyłam czytać kontynuację, czyli Powołanie Morrigan Crow, i miałam identyczne odczucia.

To było coś niesamowitego! Na samym początku, kiedy przez pierwsze kilkanaście stron przypominałam sobie Nevermoor i poznane dotychczas osobliwości, zwyczajnie się uśmiechałam. I nie mogłam na to nic poradzić, bo po raz kolejny poczułam się jak małe dziecko, odkrywające nowy, magiczny świat! Powiem nawet więcej. W miarę rozwoju akcji okazało się, że Wundermistrz jest jeszcze lepszy, niż poprzednia część. A gdyby ktoś powiedział mi to rok temu, zarzekałabym się, że to niemożliwe.