Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 listopada 2020

Wiktoria Biankowska powraca po latach, czyli "Ja, ocalona" Katarzyna Berenika Miszczuk (304)

Przyznaję, że z twórczością polskich autorów jestem trochę na bakier. Trudno mi się przekonać do poznania nowych nazwisk nawet, jeśli większość takich prób kończy się odkryciem kolejnej dobrej książki. Często pomagają mi audiobooki, włączam na próbę i przepadam: tak spędziłam z cyklem Kwiat paproci Katarzyny Bereniki Miszczuk pół lata. A jesienią zaczęłam słuchać kolejnej serii tej autorki, o której dziś chciałabym Wam opowiedzieć.

środa, 23 września 2020

Przedpremierowo: Magia i miłość w fantastycznym świecie, czyli „Berło ziemi” A. C. Gaughen (292)

Młoda dziewczyna wychodzi za mąż za przystojnego króla, zakochują się w sobie, a później już tylko żyją długo i szczęśliwie... Brzmi pięknie, ale tak prosto jest tylko w bajkach. A Berło ziemi A. C. Gaughen, pierwsza część cyklu Żywioły, to nie jest bajka.

piątek, 12 czerwca 2020

„Dom ziemi i krwi” Sarah J. Maas (277)


W twórczości Sary J. Maas zakochałam się od pierwszego zdania. Pochłaniałam zarówno Szklany tron, jak i Dwór cierni i róż tom po tomie, z wypiekami na twarzy śledząc losy fantastycznych bohaterów walczących o przyszłość swojego magicznego świata. Dlatego jej najnowsza książka Dom ziemi i krwi otwierająca cykl Księżycowe miasto, stała się dla mnie najbardziej oczekiwaną premierą tego miesiąca.

sobota, 2 maja 2020

To mogła być wspaniała powieść – „Miasteczko Rotherweird” Andrew Caldecott (271)

Gdybym miała jednym słowem określić Miasteczko Rotherweird, użyłabym określenia: chaos. Chciałabym powiedzieć, że odczucie nieuporządkowania elementów, z których składa się ta powieść, minęło w pewnym momencie. Były chwile, kiedy miałam nadzieję, że już będzie lepiej... Niestety po kilkudziesięciu stronach znów z tyłu mojej głowy pojawiały się pytania o zasadność wszystkiego, co się dzieje. 

Ale od początku. Jonah Oblong przyjmuje ofertę pracy na stanowisku nauczyciela historii w miasteczku odizolowanym od reszty świata pod warunkiem, że się przeprowadzi, a lekcje ograniczy do wydarzeń z XIX i XX wieku. Poprzednie lata mają pozostać tajemnicą. Już brzmi ciekawie, prawda? W tym samym czasie poruszenie wśród mieszkańców wywołuje pojawienie się milionera sir Veronala Slickstone'a, który uzyskał od władz zgodę na odnowienie opuszczonego od lat Pałacu. Jak się okazuje, będzie to iskra potrzebna, by wysadzić w powietrze panujący w Rotherweird spokój, a fabułę tej książki pozbawić jakiegokolwiek porządku.

czwartek, 9 kwietnia 2020

Wiedźmin w czasach Bolesława Chrobrego, czyli "Żółte ślepia" Marcin Mortka (267)


Biorąc pod uwagę polskie książki, zdecydowanie najczęściej sięgam po fantastykę. Przy okazji premiery najnowszej powieści Marcina Mortki postanowiłam poznać twórczość kolejnego rodzimego autora, z którym miałam pośrednią styczność przy okazji serii Sarah J. Maas - Mortka je tłumaczył. O moich wrażeniach z lektury Żółtych ślepi przeczytacie poniżej.

środa, 11 marca 2020

Premierowo: Góry Sowie dawniej i dziś, czyli "Płacz" Marta Kisiel (262)


Mart Kisiel to zdecydowanie moja ulubiona polska autorka. Uwielbiam jej serię o aniołku w bamboszkach pt. Dożywocie; skierowane nie tylko do młodych czytelników Małe Licho. Jej trzecia seria, cykl wrocławski, nie wzbudził we mnie tak wiele zachwytów jak wcześniej wymienione, jednak również podoba mi się coraz bardziej z każdym kolejnym tomem.


Płacz to trzecia, po Nomen Omen oraz Toń, trzecia część osadzonej we Wrocławiu opowieści o siostrach Bolesnych. Przekonała mnie do siebie przede wszystkim rozszerzeniem akcji na cały Dolny Śląsk. Razem z bohaterami odwiedzamy Góry Sowie i poznajemy tutejsze atrakcje. Całość aż prosi się o to, żeby wsiąść w samochód i udać się na wycieczkę, odwiedzić Jedlinę Zdrój. Kto wie, gdybym tylko miała troszkę bliżej niż te 600 km. Coś czuję, że właśnie taki był zamysł autorki - zachęcić nas do odwiedzenia jej pięknej okolicy.

środa, 8 stycznia 2020

Starcie dwóch fantastycznych kultur, czyli "Alabastrowe panny" Dorota Pasek (250)


Fantastyka to jeden z moich ulubionych gatunków książek, dlatego nie zastanawiałam się długo nad lekturą debiutanckiej powieści Doroty Pasek pt. Alabastrowe panny. Przyciągnęła mnie do niej okładka, opis mi się spodobał, więc postanowiłam sprawdzić, co się pod nią kryje. Poniżej kilka słów o moich wrażeniach. 

Jak to zwykle bywa w przypadku fantastyki, trafiłam do nieznanego miejsca, gdzie doszło do starcia dwóch, zupełnie innych kultur. Do Agneis właśnie przybywają Kharowie - najeźdźcy, którzy po krótkiej kampanii zbrojnej przejęli władzę w całym państwie, a teraz osiedlają się w poszczególnych posiadłościach. Ochmistrzyni Sinka próbuje pogodzić interesy rodzinnego dworu i obcych, podtrzymując chwiejną zgodę między narodami.

piątek, 9 sierpnia 2019

Wojna oczami dziecka, czyli "Labirynt fauna" Guillermo del Toro, Cornelia Funke (226)

Pewnie kojarzycie film pt. Labirynt fauna wyreżyserowany przez Guillermo del Toro. Stworzenia powieści na jego podstawie podjęła się Cornelia Funke, autorka, którą znam  z serii Atramentowy Świat. Chociaż generalnie mam mieszane uczucia co do książek powstających na podstawie filmów, jestem zadowolona, że zdecydowałam się sięgnąć po Labirynt fauna.

niedziela, 3 marca 2019

Przedpremierowo: Miłość od pierwszego wejrzenia, czyli "Oczy uroczne" Marta Kisiel (199)



Cenię twórczość Marty Kisiel, a przygoda z jej książkami zaczęła się dla mnie od Dożywocia, które do dziś zajmuje szczególne miejsce w moim czytelniczym sercu. Dlatego szczególnie czekałam na Oczy uroczne, zaliczane do tego cyklu, będące jednak bezpośrednią kontynuacją opowiadania pt. Szaławiła, wyróżnionego nagrodą im. Janusza A. Zajdla. 

niedziela, 18 listopada 2018

"Pierwsze słowo" Marta Kisiel (184)

Grafika z okładki autorstwa Tomasza Majewskiego.

Marta Kisiel jest jedną z tych polskich autorek, po której książki mogę sięgać bez obawy, że się rozczaruję, bo każda z nich ma w sobie coś wyjątkowego. Dlatego chociaż nie czytam zbiorów opowiadań, bo o wiele lepiej czuję się czytając dłuższe powieści, dla Pierwszego słowa zrobiłam wyjątek ze względu na autorkę.