Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla dzieci. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 sierpnia 2020

Przedpremierowo: Anioł spotyka czorta, czyli "Małe Licho i lato z diabłem" Marta Kisiel (286)

Całym moim czytelniczym sercem pokochałam twórczość Marty Kisiel od pierwszego zdania Dożywocia, poświęconego uroczemu aniołowi w bamboszkach. Ta powieść była skierowana do dorosłych, ale niedawno nakładem Wydawnictwa Wilga ukazała się seria Małe Licho - opowieść dla dzieci, zawierająca elementy znane z Dożywocia. Już 2 września premiera trzeciej części pt. Małe Licho i lato z diabłem, a ja już dziś chcę Was zachęcić do tej lektury!

Bożek i Małe Licho mają spędzić kilka dni wakacji w leśnym domu cioci Ody, gdzie spotkają czorta Bazyla. Zapowiada się cudownie, ale plany pokrzyżuje burza i pojawienie się nieoczekiwanego gościa Witka. 

poniedziałek, 16 grudnia 2019

Nie ma to jak piesek, czyli "Był sobie szczeniak. Bailey" W. Bruce Cameron (248)

Zakochałam się w prozie W. Bruce Camerona od pierwszego przeczytania, kiedy kilka lat temu sięgnęłam po książkę Był sobie pies. Od tamtej pory jego wszystkie powieści, które są wydawane w naszym kraju, automatycznie trafiają na moją listę do przeczytania. Nie mogłam sobie odmówić nawet skierowanej do dzieci serii Był sobie szczeniak, a dziś chciałabym podzielić się z Wami opinią na jej temat.

poniedziałek, 12 listopada 2018

Niesamowicie magiczna opowieść, czyli "Nevermoor. Przypadki Morrigan Crow" Jessica Townsend (183)


Niektóre książki mają w sobie coś tak niesamowitego, że już od pierwszej strony pomiędzy nią i czytelnikiem zwyczajnie coś zaskakuje. To tak, jakby automatycznie przełączono jakąś dźwignię. Skutkiem tego jest: ze strony książki - szelest stron, a czytelnika - zadowolenie. Dziś opowiem Wam o książce, która od samego początku zdobyła moje serce. 

czwartek, 13 września 2018

Przedpremierowo: "Małe Licho i tajemnica Niebożątka" Marta Kisiel (169)


Pamiętacie moją deklarację, że od Marty Kisiel to przeczytam nawet listę zakupów? Tak, kiedyś to napisałam, więc trzeba być słownym. Dlatego dziś kilka słów o książce dla dzieci z punktu widzenia osoby, która przekroczyła już dawno magiczną granicę 18 lat i do wieku raczej się już nie przyznaje (chyba, że w bio na Instagramie, ale to już ostatnie miesiące, bo 23 nie wygląda jeszcze tak źle), a z dziećmi ma tyle wspólnego, że kiedyś tam, w odległej przyszłości zamierza je mieć. A czy w formie merdającego ogonem czworonoga, czy może w pełnej, zapłakanej wersji, to się jeszcze okaże. Ale nie przedłużając: