Kiedy byłam mała i chorowałam, lekarz zalecał z reguły poza lekami niewychodzenie z domu. Pewnie też was to spotkało. Trwało trzy dni, czasem tydzień. Niezależnie od samopoczucia, zawsze się wtedy męczyłam, z utęsknieniem czekając na chwilę, kiedy znów poczuję na twarzy promienie słońca i powiew wiatru.