Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Martyna Raduchowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Martyna Raduchowska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 listopada 2019

Wrocław, jakiego nie znacie, czyli "Fałszywy pieśniarz" Martyny Raduchowskiej (240)

Zupełnie niespodziewanie stałam się fanką twórczości Martyny Raduchowskiej. Pierwsza część serii poświęconej Idzie Brzezińskiej pt. Szamanka od umarlaków była dobrą książką. Dopiero kolejna, Demon luster okazała się wyśmienitą lekturą, dlatego miałam duże oczekiwania co do Fałszywego pieśniarza. O moich wrażeniach z lektury przeczytacie poniżej, bez spojlerów.

piątek, 23 lutego 2018

Przedpremierowo: "Demon luster" Martyna Raduchowska (134)


Polskie książki mają to do siebie, że albo bardzo mi się podobają, albo odkładam je po kilkudziesięciu stronach. Rzadko się zdarza tak, jak w przypadku Szamanki od umarlaków, kiedy trafiam na porządnego przeciętniaczka. Zapamiętałam tę książkę szczególnie ze względu na niechęć głównej bohaterki do magii. Ja, jako istota zupełnie niemagiczna, zupełnie tego nie rozumiem, bo gdyby ktokolwiek zaproponował mi posługiwanie się mocą, nawet bym się nie zastanawiała. Chyba, że... no właśnie, miałabym mieć z jej powodu takie przejścia jak Ida :D To chyba już rozumiem :D To jak, jesteście ciekawi, jak spodobała mi się kontynuacja Szamanki, czyli Demon luster

sobota, 16 września 2017

Czarna magia to nie przelewki, czyli "Szamanka od umarlaków" Martyna Raduchowska (116)


Nie potrafię policzyć wszystkich książek z motywem magii, które znam. Magia zawsze kojarzy się z czymś, co chce mieć każdy z nas. To moc, pozwalająca czynić zarówno dobro, jak i zło, zawsze przez wszystkich pożądana. Trudno mi przypomnieć sobie bohatera, który nie uległ temu pragnieniu. Takiego, który odmówił posługiwania się swoją mocą.