Po dwóch wcześniejszych lekturach ("Pięćdziesiąt twarzy
Greya" i "Hopeless") pełnych miłosnych wyznań, uniesień i całej
tej słodkości, bardzo cieszy mnie przeczytanie książki o kimś zupełnie
niezainteresowanym seksem i tego typu ludzkimi czynnościami. Książki nie
zawierającej żadnego opisu, pomijając kilka buziaków i nagie striptizerki
eksponujące również lesbijską miłość. Przez te prawie 500 stron każdemu może się
zdarzyć, prawda? Zamiast tego, było dużo okaleczonych zwłok, złych ludzi i krwi.