Na pierwszy rzut oka widzimy raczej chudą, drobną książkę. Po przekartkowaniu: wiele krótkich części, często pojedynczych akapitów oddzielonych niezadrukowaną przestrzenią. Lekka lektura na słoneczne popołudnie, wydawałoby się. Nie dajcie się jednak zwieść! Piękna pogoda nie będzie tak przyjemna, podczas tej lektury. Żeby nastrój pasował, proponuję deszczowy dzień, jak dziś, przynajmniej u mnie. Dużo czasu zajęło mi przeczytanie tej książki, dużo smutku i powracających w mojej głowie fragmentów podczas jedzenia obiadu. Bo tak dużo mamy, a wcale tego nie zauważamy. Czy tego nauczyła mnie ta lektura? Nie, nie nauczyła. Jedynie przypomniała.