niedziela, 17 grudnia 2017

A miało być tak pięknie! - "Kroniki Jaaru. Księga Luster" Adam Faber (134)



Mam wrażenie, że już przed premierą tej książki większość recenzentów prześcigała się w wymyślaniu określeń innych niż wspaniała, cudowna, najlepsza, które miały opisać bardzo mocno promowaną pierwszą część Kronik Jaaru. Z reguły bardzo ostrożnie podchodzę do tak entuzjastycznie przyjmowanych w blogosferze książek, sięgam po nie dopiero wtedy, kiedy cały szum cichnie. 

Kate Hallander mieszka w Londynie ze swoją ciotką, uczy się w liceum. Pewnego dnia w jej ręce wpada Księga Luster, i od tego momentu jej życie z normalnego przeradza się w pełne magii, bo dziewczyna odkrywa, że jest czarownicą. 

Gratka dla okładkowych srok

Byłam bardzo entuzjastycznie nastawiona do tej lektury, a okładka zaprojektowana przez Tojko w rzeczywistości jest jeszcze piękniejsza, niż na zdjęciu. Poza tym cała książka jest wydana pięknie, czcionka jest duża, dlatego ten liczący około 450 stron tom wygląda, jakby był o wiele bardziej masywny. Wspaniale prezentuje się na półce. Mam tylko jedno zastrzeżenie. Czy Wasz egzemplarz przy przekładaniu kolejnych stron również trzeszczy? :D
"Chodziło mi bardziej o podejście do magii. Jeśli przestaje się w nią wierzyć, ona nie działa tak samo. Dzisiaj ludzie są zamknięci na magię, więc jej nie doświadczają, nie widzą tego."
Na samym początku już poczułam pierwszy zgrzyt pomiędzy tym, co czytałam, a moimi oczekiwaniami. Rozmowy miedzy Kate i jej ciotką wydawały mi się dosyć sztuczne, a sama główna bohaterka bardzo mnie irytowała swoim dziecinnym zachowaniem. Trzecioosobowa narracja wprowadza na szczęście jeszcze drugiego bohatera - Fiona. Jest on magicznym stworzeniem mieszkającym w Jaarze. Nie trudno domyślić się, że w pewnym momencie drogi tej dwójki się skrzyżują, ale to zdecydowanie Fion był tym, którego darzę większą sympatią. Pojawił się jeszcze jeden bohater, jednorożec Jawis, zdecydowanie najciekawszy, chociaż dosyć tajemniczy.

Baśniowy świat 

W miarę rozwoju akcji pojawia się coraz więcej magii, a czytelnik ma możliwość zajrzenia do świata Jaaru. Spodobała mi się wizja przenoszenia się tam z rzeczywistości, a opisując tę krainę autor wykazał się bujną wyobraźnią. Przedstawił to miejsce jako baśniową krainę, pełną kolorów, magii, ale niepozbawioną złych charakterów. Kreacja świata przedstawionego (tylko Jaaru) jest najlepszą częścią tej książki. Język jest barwny, ale dosyć prosty. Faber pokusił się też o wymyślenie kilku nowych, egzotycznie brzmiących słów, które opisują zjawiska występujące w magicznym świecie.

Szkoda tylko, że nie mogę powiedzieć tego samego o fabule. Pierwszy tom Kronik jest pełen wydarzeń, które są nie do końca przemyślane, pojawiają się tam od tak. Często brakuje wyjaśnienia, dlaczego dzieje się tak, a nie inaczej, a bohaterowie z reguły są ślepi i nie widzą tego, co powinni. Widzicie, nagle, kiedy Kate odkrywa istnienie magii, prawie wszyscy wokół niej okazują się być żyjącymi pod przykrywką czarodziejami, co według mnie jest mocno przesadzone. Takich niewiarygodnych wydarzeń, mających miejsce w realnym świecie jest niestety więcej.

Drugi Harry Potter

Na odwrocie okładki czytamy: "Gdyby Harry Potter był dziewczyną, nazywałby się Kate Hallander!". Poważnie? Nie trzeba mieć nawet matury, żeby domyślić się, że jest to jedynie chwyt marketingowy. Zupełnie nie rozumiem porównania tej przeciętnej książki do jednej z najbardziej rozpoznawalnych na świecie serii dla młodzieży. Irytującej i głupiutkiej Kate do Harry'ego. Ale jeśli ktoś (ciekawe kto) zdecydował się na to, chętnie powiem Wam, co o tym myślę. Jedyne podobieństwo, jakie dostrzegam, to schemat. Młody człowiek wychowujący się bez rodziców odkrywa magiczny świat. Ale w ten sposób można porównać do Harry'ego prawie każdą książkę z tego gatunku. Jaar, który mi się spodobał, jest bardzo ubogim światem w porównaniu do tego, co pokazała w swoich książkach Rowling. Dorastałam wraz z jej książkami, a tego nie zastąpi mi żadna inna seria. Umieszczenie takiego napisu na jakiejkolwiek książce to dla mnie strzał w kolano.

Księga Luster okazała się być dla mnie dużym rozczarowaniem, bo po tak wielu pozytywnych opiniach liczyłam na wiele więcej. Kreacja świata i dwóch bohaterów jest ciekawa, szkoda tylko, że główna postać potrafi skutecznie zniechęcić swoim zachowaniem do dalszej lektury. Wszystko to, co dzieje się w znanym nam świecie jest nawine i niedorzeczne, na szczęście nadrabiają to wydarzenia w Jaarze. Do tego jeszcze to niepotrzebne porównanie do Harry'ego... Okładki kolejnych części są piękne, ale nie sam się im zwieść, a jeśli planujecie przeczytać tę książkę, poważnie się zastanówcie. Albo oddajcie ją młodszemu rodzeństwu.

ocena: 3/6 

Książkę przeczytałam dzięki CzytamPierwszy.

Kroniki Jaaru. Księga Luster Adam Faber, wyd. Czwarta Strona 2017, 450 stron, 1/?

26 komentarzy:

  1. W końcu... Myślałam, że jako mnie jedynej ta książka nie podeszła. Naprawdę nie rozumiem tych zachwytów nad tą pozycją. Owszem okładka to takie małe dzieło sztuki, ale reszta jest poniżej przeciętnej. Poczułam się na nią za stara. Naprawdę.
    https://zakatek-ksiazkoholiczki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też cieszę się, że nie jestem sama! w sumie też się tak poczułam, a przecież kilka dni wcześniej zachwycałam się Trylogią czasu Kerstin Gier, też skierowaną do młodszych ode mnie czytelników :)

      Usuń
  2. Ładna okładka i tyle. Książka nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię "Kroniki Jaaru", ale już np. "The Call" to dla mnie kompletna porażka :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za The Call nawet się nie zabieram, wystarczająco naczytałam się o tej książce :(

      Usuń
  4. równiez uważam, że Jawis był ciekawą postacia w tej książce. Równiez uważam, że książka wiele traci w porównaniu z Harrym Potterem. Ja czułam niedosyt po opisie Jaaru, ale książkę czytało się szybko i przyjemnie, a w okresie kiedy ją czytałam potrzebowałam właśnie czegoś lekkiego dla resetu. Ot taka przyjemna książka dla młodego czytelnika, myślę że pokroju klasy 4-6 szkoły podstawowej.
    zaczytanamona.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, czyta się przyjemnie, o ile przymyka się oko na Kate. ojej, jaka ona była irytująca...

      Usuń
  5. Ja co prawda bawiłam się całkiem przyzwoicie (Strasznie podobała mi się kreacja świata przedstawionego, znaczy Jaaru oczywiście, o czym też wspominasz), ale zgadzam się, że porównanie do HP to jakaś totalna pomyłka i zawieszenie poprzeczki wyżej, niż nakazuje jakikolwiek rozsądek, zwłaszcza że książka jest zdecydowanie słabsza, a bohaterowie tak różni, ze...

    Co prawda jak napisałam to w recenzji, to dostałam na fb odpowiedź, że jak to, książki są bardzo podobne - "jest tam dziecko-czarodziej, magiczny świat i czarodziejskie zwierzęta" xD więc jak widać, nie każdemu to przeszkadza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niech mi tak ktoś napisze, wyjaśnię mu wtedy dokładnie, co mnie tak bardzo boli w tym porównaniu. takich rzeczy się nie robi i tyle!

      Usuń
  6. I dlatego własnie jej nie czytałam... choć ta okładka kusi :D
    POCZYTAJ ZE MNĄ na święta!

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, moja też trzeszczy xD
    Jezu, miałam do tej książki 3 podejścia i odpadłam :<
    Osobiście uważam, że wydawnictwa strzelają sobie w kolana tymi hasłami "Drugi Harry Potter!" itp. ;/
    Pozdrawiam ciepło :)
    Niekulturalna Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha, czyli książka z efektami dźwiękowymi :D to chyba dobrze, że nie przeczytałaś, bo krytyka w Twoim wydaniu mogłaby być jeszcze gorsza niż moja :D

      Usuń
  8. Ta książka już jakiś czas stoi na mojej półce. Najpierw była fala fascynacji i zachwytu. Teraz coraz częściej pojawiają się recenzje negatywne. Niestety ale ja ostatnio nie mogę już jakoś wczuć się w klimaty takie młodzieżowe... zaczęłam ostatnio nawet "Szóstkę wron" i jakoś już mi nie podeszło :/

    Zapraszam również do siebie:
    https://iskraczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słyszałam tyle zachwytów nad Szóstką wron, a jakoś mnie do niej nie ciągnie. może coś w tym jest :D

      Usuń
  9. Nienawidzę, kiedy ktoś porównuje jakieś gówienka do wielkich dzieł tylko po to, by ludzie to kupili. No ale hajs się musi zgadzać, a to, że czytelnik będzie rozczarowany... kogo to obchodzi. Ech. Miałam w planie w sumie tę historię, ale chyba sobie odpuszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przez ten napis na okładce? nie przekonasz się, dopóki nie przeczytasz ale... tak będzie lepiej :D

      Usuń
  10. Nie mam w planie, więc ewentualne rozczarowanie mnie ominie. :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Okładka jest piękna, to trzeba przyznać. Jednak sama tematyka nie chwyta mnie za serce, dlatego też nigdy nawet nie pomyślałam "muszę mieć".

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem skłonna uwierzyć, że ta książka prezentuje się tak, an nie inaczej. Nie wiem, czy kiedyś przeczytam, może tak, ale nie będę się nastawiać na nic niezwykłego. A porównania nowych książek ze znanymi i lubianymi albo klasykami to najgorsze, co można im zrobić. Przecież automatycznie nastawiamy się na coś podobnego i przeżywamy rozczarowanie, gdy książka taka nie jest albo nawet okazuje się dużo gorsza. No i ocena jest jeszcze niższa, niż byłaby bez tego porównania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Gdyby nie to porównanie go może oceniłabym ją wyżej 😀

      Usuń
  13. Ah, tyle się już naczytałam o tej książce. No moje zdanie nadal jest takie, że raczej nie mam na nią ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam w planie, ale jakoś mi przeszło i nie wiem, czy kiedykolwiek się za nią zabiorę. ;p

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam wrażenie, że w sieci nie pojawiła się żadna nieprzychylna opinia o tej książce, albo przynajmniej ja na żadną nie trafiłam. Bez bicia przyznaję, że nie szukałam, bo ta książka zupełnie mnie nie interesuje. Zresztą w ogóle od premiery jest dla mnie tą pozycją, która bardziej irytuje niż intryguje. Porównania do Pottera i zalanie Instagrama i blogów tą książką całkowicie mnie odrzuciło.

    OdpowiedzUsuń