niedziela, 29 lipca 2018

Zapiski z wypraw, czyli "Anatomia Góry. Osiem tysięcy metrów ponad marzeniami" Rafał Fronia (160)



Zaczęłam interesować się himalaizmem jakieś dwa lata temu. Staram się na bieżąco śledzić to, co dzieje się w Himalajach, obserwować postępy ludzi, którzy zdecydowali się spędzić tam miesiące, za cel stawiając sobie wejście na wymarzony szczyt. Bardzo kibicowałam naszym rodakom tej zimy, kiedy wyruszyli żeby zdobyć K2. Dlatego nie mogło zabraknąć na mojej półce książki, będącej po części rezultatem tamtej wyprawy.


Podczas tegorocznej wyprawy na K2 autor książki, Rafał Fronia publikował w internecie Dzienniki wyprawowe. Krótkie, ciekawe wpisy na temat codziennego życia w bazie, prób zdobywania Góry, i tego, co tam przeżył. Ich popularność sprawiła, że powstała Anatomia Góry

Oprócz wspomnianych wcześniej Dzienników, składa się na nią jeszcze kilka innych kompletów zapisków z wypraw, dzięki którym mamy możliwość śledzenia związanej z górami działalności autora. I tak od Karkonoszy, przez Alpy i Ekwador, a później Kazachstan i Karakorum, bazę pod Everestem, w końcu, K2, słuchamy jego opowieści.

Już za sprawą Dzienników poznałam fenomenalny styl, którym posługuje się Rafał Fronia. Pisze ciekawym, bogatym językiem, błyskotliwie puentując wybrane akapity. Bardzo mocno podkreśla znaczenie posiadania pasji w życiu, bo tym są dla niego góry. Poza samym stylem przekonuje do siebie czytelnika otwartością, wpuszczeniem go do swojej głowy i autentycznością. Bo prawda zawsze się obroni. Jest także spostrzegawczym i konkretnym, niemalże bezkompromisowym obserwatorem. Ostro krytykuje pewne zachowania w górach. Pod tym względem szczególnie zapamiętałam wyprawę na Lhotse, której zresztą poświęcona jest znaczna część książki. 

Przez tydzień dawkowałam sobie przyjemność obcowania z Anatomią góry, żeby nie skończyć jej za szybko. Zdziwił mnie ciężar tej książki, wynikający z licznych kolorowych zdjęć. Pod względem wydania jestem z niej bardzo zadowolona, bo tekst został urozmaicony widokiem gór, więc jest na co patrzeć!
"Trzeba mieć więcej charakteru, by na Górę nie wchodzić, niż wchodzić."
Szkoda tylko, że kilka fotografii zostało wydrukowanych w taki sposób, że nawet maksymalne otwarcie książki nie pozwala przyjrzeć się centralnej części zdjęcia. Zabrakło mi też krótkiej informacji o tym, jak autor nauczył się wspinać, chyba, że to te wspomniane Tatry, którym trzeba poświęcić oddzielną książkę. Traktuję to w takim razie jako obietnicę i czekam, bo jestem pewna, że pan Rafał Fronia ma do opowiedzenia jeszcze nie jedną ciekawą historię związaną z górami.

Jeśli jeszcze nie jesteście przekonani, czy to tematyka dla Was, zachęcam do przeczytania fragmentu zawierającego wstęp, umieszczonego na stronie wydawnictwa. Mocny opis pędzącej lawiny wbił mnie w fotel i jestem pewna, że zachęci Was do lektury. 

Anatomia Góry to lektura obowiązkowa dla tych, którzy interesują się wysokogórską wspinaczką. To także okazja dla laików, aby poczuć ten klimat i zajrzeć do głowy człowieka znajdującego się na wysokości kilku tysięcy metrów nad poziomem morza. Spostrzegawczość autora, konkretny język i dużo zdjęć sprawią, że będziecie mogli na własnej skórze odczuć powiew pędzącej lawiny, wybuch wulkanu i to zimno.

ocena: 8/10 (rewelacyjna)

Dziękuję Wydawnictwu za możliwość odbycia tych niesamowitych podróży!


Anatomia góry Rafał Fronia, wyd. Sine Qua Non 2018, 429 stron, 1/1

4 komentarze:

Cześć! Cieszę się, że wyrażasz opinię na temat mojego tekstu! Nie musisz zostawiać adresu swojego bloga, zajrzę do Ciebie w wolnej chwili :)