sobota, 28 października 2017

"Dwór mgieł i furii" Sarah J. Maas (124)




Jestem fanką Sarah J. Maas już od pierwszego zetknięcia się z jej serią pt. Szklany Tron. Dopiero we wrześniu tego roku sięgnęłam po Dwór cierni i róż, nadrabiając czytelnicze zaległości. Początek historii niepiśmiennej człeczyny w krainie fae zaciekawił mnie, a emocjonująca końcówka sprawiła, że wprost nie mogłam się doczekać lektury kolejnego tomu, czyli Dworu mgieł i furii.

Poniżej opis, jeśli nie czytałeś pierwszej części, pomiń :)
Feyra po ocaleniu Pyrthianu ma wieść spokojne życie u boku przyszłego męża, Tamlina. Jednak w jej snach ciągle powracają koszmarne wydarzenia sprzed kilku miesięcy, a na pierwszy rzut oka opływające luksusem życie zaczyna jej się jawić jako więzienie...

Z górki na pazurki

Po emocjonującym zakończeniu pierwszego tomu nie mogłam doczekać się kolejnych wydarzeń. Maas zaplanowała jednak coś zupełnie innego, co na początku trochę mnie rozczarowało, bo nie tego się spodziewałam. A mianowicie, zamiast wartkiej akcji, ponad połowa drugiej części to znów powolny wstęp, pozwalający czytelnikowi zaznajomić się z nową sytuacją Feyry, a także miejscem, w którym się znalazła. Okazuje się, że Dwór cierni i róż zawierał jedynie mały odsetek świata przedstawionego, rozwiniętego w kolejnej części. Dzięki temu jeszcze lepiej poznałam Prythian, poszczególne Dwory, w szczególności Dwór Nocy. Swoją drogą jest to bardzo ciekawe miejsce. Akcja rozszerzyła się również o przedstawienie innych tajemniczych kontynentów znajdujących się na mapce, jednak były to tylko pobieżne informacje. 
"Dopóki ci, którzy znaczą najwięcej, znają prawdę, nie dbam o pozostałych."
Wydarzenia bardzo przyspieszają gdzieś około pięćsetnej strony, kiedy na horyzoncie pojawia się nowe, jeszcze większe zagrożenie. W tym momencie poczułam się, jakbym była w domu - dokładnie poznałam otoczenie, nadszedł wiec czas na zapierające dech w piersiach przygody. Już dawno zamiast zastanawiać się, co będzie, czytałam. Nie da się przewidzieć tego, co stanie się w książkach Maas.
"Problemem nie jest to, czy cię kochał, tylko jak bardzo. Za bardzo. miłość potrafi być trucizną."

Czy to aby nie są czary?

Za sprawą odgrywającego coraz większą rolę Dworu Nocy powieść staje się bardziej mroczna. O ile w pierwszej części polubiłam Tamlina, tak tutaj przestałam odbierać go pozytywnie, i jak większość dziewczyn zaczytujących się w tej serii, padłam ofiarą tajemniczego, mrocznego Rhysa. Niestety odniosłam wrażenie, że Feyra jest trochę jak liść na wietrze, zmieniająca co chwilę swoje uczucia. Ale kto po tym, co przeszła ta dziewczyna byłby stabilny emocjonalnie? Kreacja bohaterów, tych znanych jak i nowych spodobała mi się, wszyscy są wciąż złożeni, pełni tajemnic, ciekawi.

Bardzo lubię, kiedy książki są pełne magii. To przecież po to właśnie sięgamy po młodzieżową fantastykę - żeby poczuć, jak by to było mieć moc. Ta powieść zawiera już o wiele więcej magii, niż poprzednia, a przyjęte przez Maas rozwiązania zyskały moją aprobatę. Z pewnością nie jest to też kalka ze Szklanego Tronu, tylko coś zupełnie innego.
"Nie byłam już kimś, na kogo polowano, uznałam, docierając do drzwi. I nie byłam myszą. Byłam wilkiem." 
Jestem szczęściarą. Po zakończeniu pierwszego tomu nie musiałam długo czekać na lekturę kolejnego, a po emocjonującej końcówce drugiego, już kolejnego dnia zabrałam się za Dwór skrzydeł i zguby (tutaj dopiero się dzieje, ale o tym za kilka dni!). Powolny wstęp trochę mnie rozczarował, bo oczekiwałam czegoś zupełnie innego, ale był potrzebny, żeby można było zrozumieć właściwą akcję. Maas po raz kolejny zachwyciła mnie złożonością wykreowanego świata, ciekawymi postaciami i wszechobecną magią. Polecam!

ocena: 5/6 (Powyżej oczekiwań)


Dwór cierni i róż

Dwór cierni i róż | Dwór mgieł i furii | Dwór skrzydeł i zguby | 3.5 | 4 | 5 | 6


Dziękuję Wydawnictwu Uroboros za możliwość przeniesienia się do Prythianu.
Dwór mgieł i furii Sarah J. Maas, tytuł oryginału: A Court of Mist and Fury, przełożył Jakub Radzimiński, wyd. Uroboros 2017, 766 stron, 2/6


28 komentarzy:

  1. Fani gatunku na pewno będą zachwyceni tą seria. Ja niestety do nich nie należę.:)
    kocieczytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Posiadam tą serię i mam zamiar się za nią zabrać w niedługim czasie.
    Serdecznie pozdrawiam.
    www.nacpana-ksiazkami.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczę, a ja się nadal waham, czy to coś dla mnie :) Książki leżą i smutno na mnie patrzą, nie wiem czy oddawać, czy czytać... po Twojej recenzji kusi mnie, żeby przynajmniej spróbować - z pierwszym tomem oczywiście ;)

    Pozdrawiam,
    Ewelina z Gry w Bibliotece

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytać! zawsze możesz ją odłożyć, chociaż myślę, że będziesz zachwycona :D

      Usuń
  4. A mi zamiast mrocznie wydawało się, że jest cukierkowo - pewnie przez bardzo rozwiniętą relację Feyry i Rhysa, ich uczucie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta cukierkowość dla mnie pojawiła się trochę później :D ich relacja... uwielbiam <3

      Usuń
  5. Szkoda że nic z tych rzeczy nie znalazłam w tym tomie, ups :(

    OdpowiedzUsuń
  6. słyszałam już tyle pozytywnych opinii o tej serii, że aż mi wstyd, że jeszcze się z nią nie zapoznałam :P będe musiała to koniecznie nadrobić, bo, Dwór Nocy bardzo mnie zaintrygował :)
    pozdrawiam
    zaczytanamona.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a myślałam, że jestem jedyną osobą, która dopiero nadrabia tę serię :D mam nadzieję, że będziesz nią oczarowana tak jak ja!

      Usuń
  7. Ja możne się po prostu nie będę wypowiadać :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszyscy po prostu kochają te książki, a mnie jakoś te okładki ostraszają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli jednak komuś się nie podobają :D zawsze możesz nie patrzeć na okładkę lub ją czymś obłożyć :D

      Usuń
  9. Kocham tę część! Dla mnie ten "wstęp" był świetny, bo jednak był ważny, żeby przyjrzeć się z innej strony Tamlinowi. No i to była taka nutka oczekiwania na wielkie bum w książce. Najbardziej jednak zakochałam się w świecie Prythianu. Niesamowity! <3
    potegaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, ja jednak byłam przekonana, że zacznie się to trochę inaczej :D

      Usuń
  10. Wobec drugiej części miałam kilka zarzutów, ale z drugiej strony kilka rzeczy podobało mi się bardziej, niż w ACOTARZE. Niestety ostatnio czytałam trzeci tom i ech... Autorka okrutnie się pogubiła :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej, szkoda. mi się trzeci tom bardzo podoba, właśnie go kończę :D

      Usuń
  11. Pierwsza i druga część już za mną. To fakt, że początki się trochę ciągną, a żeby przeżyć prawdziwą akcję, trzeba poczekać, ale według mnie warto. Trzeci tom dostanę w swoje ręce już 8 listopada i zabieram się do lektury! Wszyscy tak wychwalają ACOWAR, że ja już nie wiem, jak ja to wytrzymam emocjonalnie XD
    Pozdrawiam xx
    http://slowoposlowie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też już oficjalnie mogę dołączyć się do tych zachwytów :D trzymaj się, to będzie ciężkie 8 dni :D

      Usuń
  12. Ja tez właśnie czytam drugi tom a w kolejce czeka juz trzeci :-D

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam nadzieje, że szybko dokończę "Szklany tron" i zabiorę się za tę serię :D

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Cieszę się, że wyrażasz opinię na temat mojego tekstu! Nie musisz zostawiać adresu swojego bloga, zajrzę do Ciebie w wolnej chwili :)