wtorek, 22 maja 2018

W cieniu Sherlocka Holmesa, czyli "Detektyw Arrowood" Mick Finlay (152)


Czytam bardzo różne gatunki książek, jednak rzadko sięgam po kryminały. Robię wyjątek dla tych historii, które dzieją się w dawnych czasach, nie uznają testów DNA, a szukanie sprawcy jest osadzone w świecie, którego nikt z nas nie zobaczy.


Panna Cousture zgłasza się do detektywa z prośbą o odnalezienie jej zaginionego brata. Dopiero później okazuje się, że przez to mężczyzna może narazić się najbardziej niebezpiecznym ludziom w mieście, ale skoro obiecał, to musi doprowadzić tę sprawę do końca.

Sherlock Holmes ma swojego Watsona, a detektyw Arrowood nie może być gorszy, więc opowieść o jego śledztwie spisuje Barnett. Przynajmniej takie mamy wrażenie, bo mężczyzna jest narratorem tej powieści. Celowo porównuję Arrowooda do Holmesa, bo ten pierwszy żyje w cieniu sławnego detektywa. Różnią ich jednak metody pracy. O ile Holmes dedukując rozwiązuje najbardziej zawiłe historie kryminalne Londynu, o tyle Arrowood dostaje mniej znaczące sprawy, a szukając ich rozwiązania kieruje się znajomością ludzkiej psychiki i emocjami okazywanymi przez świadków i podejrzanych.
"W tym, co wiemy, jest wystarczająco dużo wątpliwości, żeby w niektórych przypadkach zasugerować dalsze śledztwo."
Jest to z pewnością ciekawszy aspekt tej książki, interesujące jest też samo śledztwo. Okazało się ono bardziej złożone, niż miało być w założeniu, i do samego końca nie udało mi się przewidzieć rozwiązania. Co ważne, na samym końcu poznałam zakończenie i dokładne wyjaśnienie wszystkich wątków, co jest kolejną zaletą.

Z drugiej strony powieść dała mi możliwość przyjrzenia się wiktoriańskiemu Londynowi. Tym razem nie zaglądałam na salony bogatych, ale mogłam obserwować życie i pracę zwykłych ludzi. Przyznam, że ten wątek nie został wyczerpany, trudno tego oczekiwać po książce, która liczy zaledwie 330 stron. Akcja jest dynamiczna, skupia się głównie na śledztwie, a życie zwykłych ludzi jest jedynie tłem. 

Detektyw Arrowood to przyjemna lektura, w sam raz na długą podróż pociągiem czy deszczowy wieczór, która wywoła śmiech. Przeniesie Was do wiktoriańskiego Londynu, i chociaż nie odczujecie zbyt mocno tej atmosfery, będziecie mieli możliwość rozwikłania ciekawej zagadki kryminalnej, a także przyjrzenia się bliżej temu, jak funkcjonuje ludzka psychika. 

ocena: 4/6 (Zadowalający)

Dziękuję Wydawnictwu za możliwość przeczytania książki. 


Detektyw Arrowood Mick Finlay, tytuł oryginału: Arrowood, tłumaczenie: Leszek Stafiej, wyd. HarperCollins Polska 2018, 330 stron, 1/1

14 komentarzy:

  1. Uwielbiam Sherlocka Holmesa. Po tę książkę z przyjemnością sięgnę w przyszłości.

    Serdecznie pozdrawiam,
    Książkowa Przystań

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo chciałam to przeczytać, ale nie załapałam się na recenzencki i zapomniałam o niej. Koniecznie muszę po nią kiedyś sięgnąć.

    Pozdrawiam i zapraszam:
    Biblioteka Feniksa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że uda Ci się ją dorwać :)

      Usuń
  3. Coś dla mojej przyjaciółki.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Klimat taki bardzo mi odpowiada w kryminałach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Może taka wersja śledztwa spodoba mi się bardziej! Jestem ciekawa!
    POCZYTAJ ZE MNĄ

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Cieszę się, że wyrażasz opinię na temat mojego tekstu! Nie musisz zostawiać adresu swojego bloga, zajrzę do Ciebie w wolnej chwili :)