czwartek, 3 maja 2018

Recepta na stres, czyli "Shinrin-yoku: Sztuka i teoria kąpieli leśnych" dr Qing Li (148)



Japonia to stan umysłu. To, co tam jest codziennością, dla nas może być trudne do wyobrażenia. Nie mam tu wcale na myśli trzęsień ziemi, wybuchów wulkanów i fal tsunami, ale chociażby zagęszczenie ludności. W Japonii na jeden kilometr kwadratowy przypada aż 335 osób (w Polsce jest to zaledwie 120), przy czym 90% wysp to wysokie góry, więc rzeczywiste zaludnienie nizin to około 1000 osób.


Drzewa vs. stres

Dr Qing Li bezpośrednio zwraca się do czytelnika, na samym początku wyjaśniając samą ideę Shinrin-yoku, opowiadając o początkach tej nauki i jej znaczeniu dla japońskiego społeczeństwa. Dzięki takiej narracji odbieramy fakty dotyczące drzew i ich uzdrawiającej mocy jako ciekawą opowieść szczególnie, że jest ona uzupełniona pięknymi zdjęciami, dominującymi nad tekstem. Czytało mi się tę książkę bardzo szybko i przyjemnie, z ciekawością zapoznawałam się z krótko opisanymi wynikami badań i intrygującymi faktami na temat tego odległego kraju. Dla tych z Was, którzy w przyszłości planują odwiedzić Japonię może być to swoisty przewodnik po miejscach znajdujących się poza wielkimi miastami, które warto odwiedzić.
"To po prostu kontakt z naturą, łączenie się z nią za pomocą wszystkich pięciu zmysłów: wzroku, słuchu, smaku, węchu i dotyku."
Czytając taką książkę zawsze zastanawiam się nad przydatnością jej treści w codziennym życiu. Shinrin-yoku otworzyło mi oczy na to, że nie każdy może się dziś cieszyć obcowaniem z naturą, i dzięki temu jeszcze bardziej doceniam rozpościerający się za moim oknem, pełen zieleni widok. Tak naprawdę przeczytałam tylko o tym, co od zawsze było dla mnie oczywiste, teraz wiem też o potwierdzających to badaniach. Ośrodki leśne, o których pisze dr Li, nie zdałyby egzaminu w naszym kraju, jednak w wysoko zurbanizowanej Japonii jak najbardziej rozumiem ich obecność. 

Wsi spokojna, wsi wesoła

Zachwycające wydanie Shinrin-yoku będzie najprawdopodobniej cieszyć oko nawet najbardziej wymagającego czytelnika. Książka jest wydrukowana na grubym papierze, dzięki czemu uzupełniające tekst fotografie mają intensywne kolory i przykuwają wzrok. Przez to waży ona swoje, więc lepiej czytać ją w przydomowym ogródku lub na balkonie, a później wybrać się do lasu. Jedyny szczegół, jaki mi się nie podoba, to poszarpany prawy margines tekstu. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego tak został wydrukowany, dla mnie psuje to układ strony. W końcu to przecież nie wiersz...

Zmierzam jednak do tego, że dla wieśniaków takich jak ja, nie ma w tej książce nic odkrywczego, chociaż czytanie sprawia przyjemność i daje możliwość cieszenia się pięknymi zdjęciami, utwierdzając w przekonaniu, jak wielką rolę odgrywa w naszym życiu otaczająca nas natura. Ta lektura o wiele bardziej przyda się zatwardziałym mieszkańcom wielkich miast i mam nadzieję, że wygna ich sprzed telewizorów, żeby mogli cieszyć się bliskością przyrody. Zauważą wtedy, jak wiele dobrego może im przynieść zwykły, sobotni spacer po lesie i jakie znaczenie ma stojące za ich oknem drzewo.

ocena: 5/6 (Powyżej oczekiwań)

Dziękuję Wydawnictwu za możliwość poznania japońskich lasów.

Shinrin-yoku. Sztuka i teoria kąpieli leśnych dr Qing Li, przekład Olga Siara, wyd. Insignis 2018, 315 stron, 1/1

8 komentarzy:

  1. Szczerze? Ta książka potrzebna jest mi jak informacje z raportu pogodowego sprzed 5 lat, bez kitu.
    Mieszkam na wsi i latam sobie po drzewach, czasami uwalę się wśród robali na łące i jest mi świetnie, nie potrzebuję takiej książki, bez niej też cieszę się przyrodą :D
    Pozdrawiam ciepło :)
    Niekulturalna Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem :D bardziej przyda się tym z miasta :D

      Usuń
  2. Kurczę, wydanie książki faktycznie jest śliczne, ale... chyba to nie do końca moje klimaty. Może i Japonia w jakimś tam stopniu mnie interesuje, ale nigdy nie byłam ekologicznym zapaleńcem sfiksowanym na punkcie natury i drzewa, kwiaty i wszystko, co z nimi związane nie bardzo mi podchodzi ;)

    Pozdrawiam cieplutko!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to, że autor jest zapaleńcem znaczy tylko tyle, że z pasją opowiada o drzewach :D

      Usuń
  3. Uwielbiam lasy :) Pochodzę ze wsi i mój rodzinny dom stoi praktycznie na skraju lasu :) Kocham <3

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Cieszę się, że wyrażasz opinię na temat mojego tekstu! Nie musisz zostawiać adresu swojego bloga, zajrzę do Ciebie w wolnej chwili :)