wtorek, 4 września 2018

Przedpremierowo: "Obserwuję cię" Teresa Driscoll (167)


Dawno już nie miałam okazji czytać żadnej powieści z dreszczykiem, dlatego kiedy pojawiła się okazja przeczytania bardzo tajemniczo brzmiącego Obserwuję cię Teresy Driscoll, nie wahałam się.
 
Ella Longfield obserwuje, jak dwóch mężczyzn podróżujących z workami na śmieci pełnymi jakichś rzeczy nawiązuje znajomość z nastolatkami. W pierwszej chwili chce zwrócić uwagę dziewczynom, żeby były ostrożne, jednak po chwili zmienia zdanie. Kolejnego dnia dowiaduje się, że jedna z nich, Anna, zaginęła. 

Ten krótki i sugestywny wstęp przedstawiony z punktu widzenia Elli sprawił, że zaczęłam się zastanawiać, co ja zrobiłabym w jej sytuacji. W tym momencie między czytelnikiem a bohaterką rodzi się swojego rodzaju więź, która decyduje o tym, iż niezależnie od wydarzeń, widząc w nagłówku rozdziału słowo świadek, trudno odłożyć lekturę na później. 
"Trzeba obserwować, to niezwykle ważne - wychwytywanie różnic między tym, jak ludzie zachowują się, kiedy wiedzą, że są obserwowani... i kiedy nie wiedzą."
Ella, tak samo jak inni liczni bohaterowie, jest ciekawie wykreowana, co w liczącej niecałe 400 stron książce nie jest wcale takie proste. Podobało mi się, że wydarzenia związane z zaginięciem Anny zostały pokazane z wielu perspektyw, dzięki czemu mogłam obserwować różne reakcje na to, co się działo, a także uzyskałam całościowy obraz sytuacji.

Czytając cały czas zastanawiałam się, czy jest coś, co wyróżnia tę książkę spośród innych thrillerów czy kryminałów, którymi w ciągu ostatnich miesięcy jest zalewany rynek wydawniczy. Zastanawiałam się, aż w pewnym momencie mój oddech przyspieszył, przestałam zwracać uwagę na to, co działo się za oknem pociągu, i poczułam w klatce piersiowej uścisk. Jeden z rozdziałów okazał się być tak przerażająco realistyczny i pełen bólu, że z jednej strony chciałam go przeczytać, a z drugiej bałam się tego, co miało się dalej stać. Straszne uczucie.
"Jest trochę tak, jak kiedy stoisz na moście, a mała, maleńka część ciebie chce skoczyć. Wiesz, że nie powinieneś, ale nic nie jesteś w stanie na to poradzić. Wiesz, że tę naprawdę ważną decyzję musisz podjąć w ułamku sekundy i napawa cię to przerażeniem."
Cieszę się też, że zakończenie wyjaśniło wszystkie kwestie. Okazało się na tyle zaskakujące, a za razem spójnie połączone z całą historią, że nie mam się w kwestii fabularnej do czego przyczepić. Nie podoba mi się natomiast okładka, o wiele bardziej wolałabym tę oryginalną, widoczną obok. Chociaż warto zaznaczyć, że ten kwiatek nie jest tak wcale bez powodu, a łączy się z treścią. 

Obserwuję cię to dobrze skonstruowany thriller, z ciekawymi bohaterami, ukazujący wydarzenia z wielu perspektyw. Chociaż nie ma w nim jakiegoś mocnego napięcia, a ja aż do samego końca myślałam, że nie ma w sobie nic nadzwyczajnego, to jeden z ostatnich rozdziałów zrobił na mnie ogromne wrażenie. Mam nadzieję, że poświęcicie tej książce jeden lub dwa wieczory, żeby poczuć choć przez chwilę ten przerażający uścisk w klatce piersiowej. Ale bez wielkich oczekiwań, a wtedy zostaniecie pozytywnie zaskoczeni :)

Premiera książki 19.09.2018

ocena: 6/10

Dziękuję wydawnictwu za możliwość przedpremierowego przeczytania książki.


* na zdjęciach widoczny jest egzemplarz przedpremierowy, który może znacznie różnić się od wydania finalnego

Obserwuję cię Teresa Driscoll, tytuł oryginału: I am watching you, tłumaczenie: Monika Wiśniewska, wyd. Sine Qua Non 2018, 360 stron, 1/1

9 komentarzy:

  1. Jest to jedna z książek, na której premierę bardzo czekam. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Zakończenie całkiem mnie zaskoczyło. Nie spodziewałam się, że akurat ta osoba okaże się sprawcą, więc duży plus dla autorki za ten element zaskoczenia. Ogólnie to podobała mi się ta historia i fajnie spędziłam przy niej czas. ;)
    Pozdrawiam! :)
    https://recenzjeklaudii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja również, zgadzam się co do zakończenia :)

      Usuń
  3. Jestem mile zaskoczona tą książką. Myślę, że ta książka mogłaby mi się spodobać. Nie wydaje mi się jakoś bardzo straszna, dlatego mogę się skusić. Faktycznie, oryginalna okładka troszkę jest lepsza, ale polska również mi się podoba, no i jestem ciekawa tego kwiatu i jego symbolu. :)
    potegaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobry thriller powinien na koncu zaskoczyć, a skoro ten zaskakuje, to znaczy, ze powinnam go przeczytać! Będę na pewno czekać na jego premierę. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam w planie, ale ostatecznie z niej zrezygnowałam i nawet nie żałuję. ;)

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Cieszę się, że wyrażasz opinię na temat mojego tekstu! Nie musisz zostawiać adresu swojego bloga, zajrzę do Ciebie w wolnej chwili :)