czwartek, 4 lipca 2019

Miłość na szpitalnym korytarzu, czyli "Trzy kroki od siebie" R. Lippincott, M. Daughtry, T. Iaconis (220)


Jedną z najcenniejszych wartości w życiu jest zdrowie. Nie zauważamy tego, dopóki nic nam nie dolega. Dopiero kiedy dopada nas przeziębienie, zaczynamy tęsknić za normalnym oddychaniem, chociaż kilka dni później wszystko wraca zazwyczaj do normy. Nie jesteśmy w stanie pojąć, co to znaczy być przewlekle chorym.

Już od najmłodszych lat codziennością Stelli są białe, sterylne korytarze, a szpital to jej drugi dom. Dziewczyna choruje na mukowiscydozę i chociaż stara się żyć w miarę normalnie, jej dzienna rutyna jest wyznaczana poprzez przyjmowanie leków i zabiegi. Stella już od pierwszych stron wzbudziła moją sympatię, a także podziw dla niesamowitej pogody ducha, mimo, że jej stan wciąż się pogarsza. Pewnego dnia na tym samym oddziale pojawia się Will, od którego Stella powinna trzymać się na dystans. A to wcale nie jest takie proste, jakby mogło się wydawać.
"Każde miejsce jest inne. Każde jest wyjątkowe. Tylko szpitale, z których je oglądam, są zawsze takie same."
Stella i Will są naznaczeni śmiertelną chorobą, każde z nich radzi sobie z tym zupełnie inaczej. Niezależnie od mukowiscydozy, próbują żyć jak normalni nastolatkowie, pełni pasji, buzujących emocji i zagubieni w świecie dorosłych tym bardziej, że oprócz zmagania się z chorobą, przeżywają pierwsze zauroczenia i miłości. 

Od samego początku dosłownie płynęłam przez kolejne strony tej książki. Wybrałam ją jako przerywnik między powtarzaniem zagadnień do obrony i okazało się to strzałem w dziesiątkę! Czytając rozdział czy dwa mój umysł odpoczywał, skupiałam się na akcji i chwilę później zrelaksowana mogłam wracać do nauki. Największą zaletą tej książki jest jej prostota. Chociaż dotyka trudnych tematów, pokazuje je w sposób przystępny dla czytelników w każdym wieku. Z jednej strony ukazuje trudy i codzienne zmagania osób chorych, ale z drugiej podkreśla, że choroba wcale ich nie definiuje, a oprócz sondy, wenflonu i chorych płuc, jest w nich coś o wiele więcej. 

Trzy kroki od siebie to wzruszająca powieść o dwójce naznaczonych śmiertelną chorobą nastolatków, którzy walczą o każdy kolejny dzień życia. Prostota oraz lekki język sprawiają, że ta lektura jest przyjemnością, chociaż może zdarzyć się, że łezka zakręci się w oku. W imię zasady najpierw książka, później film wkrótce obejrzę ekranizację tej powieści, a Wam polecam nadrobić zaległości, jeśli jeszcze nie znacie tej historii!


ocena: 7/10

Dziękuję Wydawnictwu za możliwość poznania Stelli i Willa.


Trzy kroki od siebie Rachel Lippincott, Mikki Daughtry, Tobias Iaconis, tytuł oryginału: Five Feet Apart, tłumaczył Maciej Potulny, wyd. Media Rodzina 2019, 334 strony, 1/1

14 komentarzy:

  1. Czekam właśnie na swój egzemplarz i liczę na dawkę dobrej młodzieżówki!

    Pozdrawiam,
    aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrej lektury! mam nadzieję, że będziesz zadowolona :)

      Usuń
  2. Słyszałam o książce i o filmie pt. "Trzy kroki od siebie", ale mnie nie kusi przeczytanie, ani obejrzenie, zwłaszcza, że siostra mi zdradziła zakończenie ;). Chyba mam przesyt produkcji o nastolatkach, którzy zmagają się z ciężką chorobą... Może kiedyś mnie najdzie chęć na tę książkę, ale na ten moment sobie daruję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś czytałam kilka książek z tym motywem i ta lektura była taką przyjemną podróżą "w przeszłość" :D

      Usuń
  3. Czytałam i również gorąco wszystkim polecam tę książkę. Jest to naprawdę wartościowa i poruszająca historia. 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie czytałam, ani nie oglądałam, ale liczę, że wkrótce to się zmieni :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam tę książkę i film również! :)

    Pozdrawiam serdecznie :)
    Nie oceniam po okładkach

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam ją w oryginale i spodziewałam się czegoś lepszego po niej. :/ Teraz chciałabym film obejrzeć. ;)

    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
  7. Sięgnęłam po nią spontanicznie, po angielsku. I też "wpadłam", kolejne strony po prostu same się przewracały ;) Nie wiem, czy chcę oglądac film, ale cieszę się, że ta książka wpadła mi w ręce. Nie zdetronizowała "Gwiazd naszych wina" z podobnej półki, ale jest naprawdę niezła. Fajnie, że Tobie też przypadła do gustu :)

    Pozdrawiam,
    Ewelina z Gry w Bibliotece

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do Gwiazd naszych winy jednak trochę jej brakuje, mimo wszystko to była przyjemna lektura :)

      Usuń

Cześć! Cieszę się, że wyrażasz opinię na temat mojego tekstu! Nie musisz zostawiać adresu swojego bloga, zajrzę do Ciebie w wolnej chwili :)