czwartek, 24 lutego 2022

Magia kryje się w codzienności, czyli „Wciąż o tobie śnię” Fannie Flagg (344)

Moja przygoda z książkami Fannie Flagg rozpoczęła się od niepozornej powieści pt. Nie mogę się doczekać... kiedy wreszcie pójdę do nieba. Zupełnie niespodziewanie ta książka zdobyła moje czytelnicze serce szczerością i humorem.
Później czytałam po najbardziej znaną książkę Flagg, czyli Smażone zielone pomidory, niestety wybrałam chyba zły moment i zupełnie nie mogłam się w nią wczuć. Honor klasyka uratowała napisana po latach kontynuacja, czyli Powrót do Whistle Stop. Byłam ciekawa, jak odbiorę kolejną książkę tej autorki, więc na mojej półce znalazła się jej najnowsza powieść pt. Wciąż o tobie śnię.

Maggie w młodości zdobyła tytuł Miss Alabamy, a dziś ma 60 lat i jest przekonana, że ma za sobą wszystko, co najlepsze. Postanawia zamknąć wszystkie swoje sprawy i skoczyć do wody.

wtorek, 1 lutego 2022

Świat, którego już nie ma, czyli „Latarnicy” Emma Stonex (343)


Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o książce, po którą sięgnęłam skuszona pozytywnymi opiniami pojawiającymi się na zaufanych kontach na Instagramie. Już w momencie zapowiedzi byłam ciekawa tej powieści, jednak dopiero teraz znalazłam chwilę wolnego w czytelniczym grafiku i zdecydowałam się sięgnąć po debiut Emmy Stonex. 

Trzech latarników znika w tajemniczych okolicznościach. Drzwi do latarni są zamknięte od środka, zegary zatrzymały się na 8:45, a w dzienniku widnieje wpis o sztormie, którego nie było... Dwadzieścia lat później autor książek zainteresowany sprawą sprzed lat kontaktuje się z najbliższymi trzech zaginionych latarników. Czy tym razem uda się dotrzeć do prawdy o wydarzeniach z przeszłości? 
„Ludzie uwierzą we wszystko, a jeśli mają wybór między kłamstwem, a prawdą, wolą kłamstwo, bo zwykle jest bardziej interesujące.”
Dawno już nie przeczytałam książki w jeden weekend! Dawno też nie czytałam tak dobrej powieści z genialnie wykreowanymi postaciami. Dałam się wciągnąć od samego początku, uważnie słuchałam relacji Helen, Jenny i Michelle, próbując poskładać w jedną całość porozrzucane szczegóły. Myślę, że to właśnie ze względu na przenikliwą kreację postaci i mnóstwo emocji, oddziałujących wprost na czytelnika, ta powieść hipnotyzuje prawdą o ludzkiej naturze. Na pierwszy rzut oka kobiety się ze sobą przyjaźnią, a także kochają swoich mężów. Jednak w miarę tego, jak na jaw wychodzą szczegóły z ich życia, okazuje się, że ta miłość jest pełna goryczy, niedopowiedzeń i żalu. Całość ma w sobie również dużą dawkę melancholii, kiedy to latarnicy otrzymują głos i dzielą się skrywaną w sercach samotnością. 

To właśnie relacje bohaterów są tworzą tę pełną surowego piękna opowieść o życiu latarników i tych, którzy czekają na nich na lądzie. Z jednej strony są żony, które miały dwadzieścia lat, żeby przemyśleć swoje życie, a z drugiej osobna linia fabularna osadzona w 1972 roku. Poszczególne rozdziały pozwalające zajrzeć do środka oddalonej od brzegu Kornwalii latarni nadają tej powieści realizmu i wzbudzają prawdziwy niepokój. Atmosfera powieści robi się coraz gęstsza, aż do punktu kulminacyjnego. I kiedy już byłam pewna formy zakończenia, okazało się, że zaproponowane przez Stonex rozwiązanie zupełnie różni się od moich domysłów. Ale spójnie spina wszystkie wątki, więc jest dla mnie przekonujące. 
„To wszystko tymczasowe, mówi, to tylko rzeczy, nie są wieczne. Ale uczucie, kiedy siedzi się razem i miło spędza czas - pamięta się na zawsze.”
Latarnicy to hipnotyzująca opowieść o samotności, miłości, stracie i żalu nagromadzonym przez lata. Ma w sobie zaskakująco dużo prawdy o złożoności ludzkiej natury, zachwyca przenikliwością w budowaniu portretów psychologicznych postaci. Czytając książkę czułam wiele skrajnych emocji, ta melancholijna podróż do świata, którego już nie ma pozostanie w mojej głowie na długo. Polecam!

ocena: 10/10

Dziękuję Wydawnictwu za możliwość przeczytania tej książki. 


Latarnicy Emma Stonex, tytuł oryginału: the Lamplighters, tłumaczyła: Agata Ostrowska, wyd. Echa 2021, 368 stron, 1/1

czwartek, 27 stycznia 2022

„Ekipa do naprawy świata. Jak dziesięć milionów gatunków staje na głowie, by uratować ci tyłek” Anne Sverdrup-Thygeson (342)



Po przeprowadzce na studia do wielkiego miasta odkryłam, że moje miejsce jest na warmińskiej wsi, gdzie się wychowałam i mieszkałam całe życie. Uwielbiam otwarte przestrzenie, spacery po okolicznych łąkach i lasach z moim psiakiem. Od dawna też mam świadomość postępujących zmian klimatycznych, będących następstwem globalnego ocieplenia. Dlatego chętnie sięgam po tytuły popularnonaukowe, które na tapet biorą właśnie ten problem. Najnowsza książka Anne Sverdrup-Thygeson pt. Ekipa do naprawy świata. Jak dziesięć milionów gatunków staje na głowie, by uratować ci tyłek zaciekawiła mnie od samego początku. Autorka jest profesorem na Norweskim Uniwersytecie Nauk Przyrodniczych.

poniedziałek, 10 stycznia 2022

„Willa, dziewczyna z Mrocznej Jamy” Robert Beatty (341)



Rok temu czytałam Willę, dziewczynę z lasu. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Roberta Beatty'ego, a niedawno umieściłam tę książkę w zestawieniu najlepszych lektur 2021 roku. Ujęła mnie prawdą o relacjach międzyludzkich przemyconą pod uroczą otoczką baśni.

czwartek, 30 grudnia 2021

Pierwsze spotkanie z Królową Kryminału, czyli „Morderstwo na plebanii” Agatha Christie (340)

Morderstwo na plebanii to moje pierwsze spotkanie z Królową Kryminału. Już dawno zwróciłam uwagę na te piękne jubileuszowe wydania i w ramach powrotu do klasyki spędziłam kilka dni na plebanii w St. Mary Mead próbując rozwikłać zagadkę śmierci pułkownika Protheroe. Aż do samego końca nie udało mi się wskazać osoby, która wyświadczyła światu tę przysługę i zastrzeliła nielubianego w wiosce mężczyznę.

„Młodzi mają starych za głupców, tymczasem starzy mają pewność, że młodzi są głupcami.”

Czytałam tę powieść z prawdziwą przyjemnością, śledząc kryminalną intrygę. Zaskoczeniem była osoba narratora - pastor, a ja spodziewałam się tej słynnej panny Marple! Może to i dobrze, bo dzięki temu otacza ją pewna aura tajemniczości, a ja chętnie poznam ją bliżej. Jest jedną z wielu postaci, ale zdecydowanie wyróżnia się trafnymi spostrzeżeniami na temat ludzkiej natury i to właśnie ona przyczyni się do rozwiązania kryminalnej zagadki.

To prawdziwa sztuka zbudować tak wiele złożonych postaci na zaledwie 270 stronach. Mała, wiejska społeczność z ubiegłej epoki oczarowała mnie swoją prawdziwością. Kunszt autorki widać w każdym zdaniu, napisanym inteligentnym językiem, okraszonym błyskotliwym poczuciem humoru.

Z jednej strony książka Christie jest niepozorna i spodziewałam się, że przeczytam ją bardzo szybko... Jednak w praktyce okazało się, że podczas lektury starałam się wyłapać wszystkie smaczki i dokładnie śledzić kolejne kroki bohaterów, zauważać wszystkie szczegóły. Spędziłam z tą powieścią o wiele więcej czasu niż na początku zakładałam, ale nie był to w żadnym wypadku czas stracony - cieszę się, że mogłam delektować się tą prozą dłużej.

Morderstwo na plebanii to pyszna, pełna klasy uczta książkowa, pozostawiająca poczucie satysfakcji.  Zdecydowanie chcę więcej, więc w najbliższych miesiącach pojawią się u mnie kolejne tytuły spod pióra Agathy Christie!

ocena: 8/10

Morderstwo na plebanii Agatha Christie, tytuł oryginału: the Murder at the Victuary, tłumaczenie: Hrycak Beata, wyd. Dolnośląskie 2021, 270 stron, 1/1

czwartek, 23 grudnia 2021

Zazdrość, która prowadzi do upadku, czyli „Posiadłość East Lynne” Mrs Henry Wood (339)


Miałam jedno grudniowe postanowienie: przeczytać liczącą ponad 700 stron powieść pt. Posiadłość East Lynne. Zaczęłam już pierwszego dnia grudnia i po dwóch tygodniach poznałam zakończenie tej historii. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o moich wrażeniach z drugiego spotkania z twórczością Ellen Wood (pod pseudonimem Mrs Henry Wood). Błędnik pozostawił w moim sercu uczucie czytelniczej satysfakcji i tęsknotę za minionym światem angielskiej prowincji z przeszłości, więc lektura Posiadłości była tylko kwestią czasu. 

Osiemnastoletnia Lady Isabel po śmierci ojca przyjmuje oświadczyny od Archibalda Carlyle'a, żeby móc pozostać w rodzinnej posiadłości East Lynne. Żyją w zgodzie i miłości, jednak młoda kobieta zaczyna fascynować się przystojnym kapitanem Levisonem oraz podejrzewać męża o bliskie stosunki z piękną sąsiadką Barbarą Hare. Zazdrość zdaje się prowadzić Isabel w kierunku katastrofy...

Od samego początku dałam pochłonąć się intrygom wiążącym bohaterów. Złożone portrety psychologiczne zaskakiwały mnie kolejnymi cechami, ale poza tym zwyczajnie polubiłam bohaterów. Są postaci, którym gorąco kibicowałam w walce z niesprawiedliwością, która ich spotkała, a inne przeklinałam za złe decyzje, przeczuwając ich upadek. Przekładam kolejne strony z wypiekami na twarzy, ciekawa ich dalszych losów. Relacje towarzyskie uzupełnia jeszcze wątek kryminalny, więc tę książkę czyta się niemal jak współczesną powieść, a przecież została napisana w 1861 roku.

„Nie ma takiego losu, który byłby wolny od przypadającej mu porcji smutku. Nawet jeśli wydaje się świetlany i nawet jeśli taki jest przez lata, może być pani pewna, że prędzej czy później musi spowić go mrok.”

Do gustu przypadł mi również niepowtarzalny klimat angielskiej wsi, gdzie ludność maleńkiej miejscowości współgra z mieszkańcami pobliskiej posiadłości. Na pierwszy rzut oka są zupełnie różni, ale przy bliższym poznaniu okazuje się, że kierują nimi te same namiętności... Ellen Wood pokazała za sprawą powieści mentalność ludzi żyjących w tamtej epoce, ich problemy i zmartwienia, a także surowe zasady panujące w społeczeństwie. Zakończenie wyjaśniło wszystkie wątki i po raz kolejny kończąc książkę tej autorki czułam satysfakcję. 

Posiadłość East Lynne to kolejna, po Błędniku, genialna powieść Ellen Wood. Czytając poczułam klimat dawnej angielskiej prowincji i z wypiekami na twarzy śledziłam dalsze losy bohaterów. Polecam miłośnikom literatury angielskiej, a także tym, którzy chcieliby zacząć przygodę z klasyką - Posiadłość czyta się niczym współczesną powieść, dlatego będzie to dobry wybór na początek.

ocena: 9/10

Dziękuję Wydawnictwu za możliwość przeczytania książki. 


Posiadłość East Lynne Mrs Henry Wood, tytuł oryginału: East Lynne, tłumaczenie: Mira Czarnecka, wyd. Zysk i S-ka 2021, 740 stron, 1/1

niedziela, 21 listopada 2021

Fantastyczna przygoda w meksykańskim świecie pełnym magii, czyli „Oculta” Maya Motayne (338)

Fantastyka młodzieżowa to jeden z moich ulubionych gatunków książek, zaraz po powieściach historycznych. To od magicznych opowieści osadzonych w fantastycznych światach zaczęła się moja przygoda z czytaniem. Z biegiem lat mój entuzjazm do takich powieści nie osłabł, wciąż czerpię z ich czytania ogromną przyjemność.

Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o wyjątkowym tytule. Z jednej strony dlatego, że to mój pierwszy patronat, ale z drugiej to również genialna historia fantastyczna, która od samego początku zdobyła moje serce. Oculta to druga po Nocturnie część cyklu, który docelowo ma być trylogią.

Alfie i Finn na pierwszy rzut oka wszystkim się różnią: on jest księciem, a ona złodziejką. Jednak przeciwieństwa się przyciągają i to właśnie ta dwójka po raz kolejny będzie musiała połączyć siły w walce o przyszłość królestwa Kastalanii.